To, co robi Sampaoli z tą Argentyną to już inna sprawa, bo nawet nie wiem kto to jest Meza. Na papierze Argentyna ma lepszy środek obrony, pomoc i atak. Ma słabszą bramkę i jednego bocznego obrońcę.
Argentyna nie ma nawet wyraźnie słabszego składu niż cztery lata temu (może poza bramką), dlatego to przekonywanie o kompletnej słabości Argentyny, która uniemożliwia Messiemu wygrywanie na kadrze, to jest duża przesada. Wtedy w wyjściowym składzie grali Demichelis, Perez, Lavezzi czy Rojo na boku obrony. Argentyna to nie jest poziom Hiszpanii czy Niemiec, ale to też wyższy poziom niż Portugalia, Anglie czy jakieś Chile z Urugwajem. Ale w '86 Argentyna to też nie był poziom Niemiec, a wygrali MŚ. Dlatego ludzie oczekują od Messiego tego samego. A Chile i Urugwaj nie mają lepszych składów, żeby ich na tym Copa America nie pokonać.
Problem z Messim jest taki, że Argentyna przegrała cztery finały z nim w składzie nie strzelając chyba ani jednej bramki, dlatego to przekonywanie o słabości Argentyny jest ogromną przesadą. Uprzedzam, nie mam zamiaru porównywać go do Ronaldo. Za to wiem, że jakby Ronaldo przegrał na kadrze cztery finały (z czego dwa ze słabszymi zespołami), nie strzelił jednej bramki i nie trafił karnego, to raczej byś tego nie relatywizował.
Innymi słowy, Messi miał wystarczająco wiele okazji, żeby coś na kadrze wygrać. A Argentyna nie jest tak słaba, żeby nie oczekiwać, że kogoś mocnego (Hiszpania czy Niemcy) nie wyeliminują.



