No patrz, a Iniesta też w ostatnich latach królem asyst nie był, a był klasą samą w sobie.
Ja tam zawsze sceptycznie podchodzę do wynalazków z lig południowoamerykańskich, ale już bardziej rozumiem kupno gościa, który dobija się do pierwszej reprezentacji niż nastolatka, który w Polsce własnie kończyłby pierwszą klasę liceum. Może wypali, może nie.


