Ja tak samo. Potańczyć zawsze spoko, ale jak widzę te wszystkie zabawy, to mi słabo - picie wódki z buta, ściąganie podwiązki zębami, ganianie za krzesłami, koledzy młodego przebrani za baby, wykonywanie zadań za wódkę - dramat.
Znajomi w ramach wesela robili ognisko i grilla, na nogach mieli trampki, w tle przygrywał fajny zespół - i to jest klimat


