Mou oszalał, nie mam co do tego wątpliwości. Tu nie ma co gościa bronić, on może być niezadowolony, ale żeby po raz kolejny srać we własne gniazdo (co musieli czuć ci młodzi zawodnicy, którzy pojechali dać z siebie wszystko i słyszą takie słowa?)? Co mają czuć kibice, którzy pokupowali bilety na mecze, a słyszą od trenera, że nie warto tego oglądać, bo on w sumie to już kładzie na wszystko lachę? Co ma czuć Martial, który od dawna jest w konflikcie z trenerem i wyjazd do nowo narodzonego dziecka, coś absolutnie naturalnego i zrozumiałego, jest czymś, co może kompletnie pogrzebać jego karierę w klubie? I w końcu co mają czuć zawodnicy, którzy byli katowani w poprzednim sezonie, potem pojechali na morderczy mundial, a teraz słyszą, że powinni już wracać?
Bądźmy poważni, tak się nie robi. Teksty o przyzwyczajeniu do przegrywania przez United były okropne i nie przystawały szkoleniowcowi tej drużyny, teraz potwierdza się, że z nim jest coś nie tak. Wątpię, by Mou dotrwał do końca sezonu, skoro atmosfera leży jeszcze przed jego rozpoczęciem. Oczywiście wiele się może zdarzyć, ale nie czekam na nadchodzące rozgrywki jak na wszystkie wcześniejsze, bo po prostu nie zapowiadają się zbyt emocjonująco - niestety.
Oczywiście wina też po stronie Woodwarda. Ten skład trzeba wzmocnić, bo mimo że mamy fajnych piłkarzy i mocną kadrę, nie mamy podjazdu do tych najlepszych, co pokazały poprzednie rozgrywki. Dziwi mnie ta opieszałość zarządu, za chwile zaczyna się sezon i jednocześnie zamyka okno(!), a my wciąż w dupie z jednym de facto transferem, w dodatku żadnym tam pewniakiem, tylko gościem, który daje jakąś nadzieję. No kurde!



