Villarreal - Girona 0:1
Żółta Łódź Podwodna zalicza wyraźny falstart w nowym sezonie La Liga, po porażce z Realem Sociedad i remisie z Sevillą przyszła porażka z Gironą. W pierwszych 20 minutach meczu na Estadio de la Ceramica gra była dość wyrównana. W 7 min. groźnie było pod bramką Bono, strzał Pablo Fornalsa został zablokowany. W 11 min. do akcji ofensywnej Żółtej Łodzi Podwodnej dobrze podłączył się prawy obrońca Mario Gaspar i dograł w pole karne, a tam sprowadzony w lecie z Angers Kameruńczyk Karl Toko Ekambi uderzył piętą, aczkolwiek prosto w ręce Bono. Girona odpowiedziała strzałem Stuaniego, który na raty obronił Sergio Asenjo. W 21 min. znów groźnie było pod bramką Bono po podaniu Cazorli do Gerarda Moreno. Przez resztę 1. połowy dominował już Villarreal, szczególnie dobrze spisywał się lewy obrońca Alfonso Pedraza, który grał praktycznie jak skrzydłowy, nieustannie angażując się w akcje ofensywne, pokazując przy tym kilka dobrych dryblingów. W 35 min. do siatki gości trafił wypuszczony w uliczkę przez Moreno Ekambi, jednak arbiter po konsultacji z VAR nie uznał gola (faktycznie, był minimalny spalony). W końcówce jeszcze kilka razy groźnie było pod bramką Girony, min. po kolejnym dograniu Pedrazy w pole karne, po którym strzał Fornalsa został zablokowany. Po przerwie Girona zaczęła grać lepiej, i w 54 min objęła prowadzenie - dobrze spisujący się w 2. połowie Borja Garcia zagrał prostopadłe podanie do Stuaniego, a urugwajski napastnik podciął piłkę nad wychodzącym z bramki Asenjo. W 59 min. gospodarze mogli odpowiedzieć - napastnik Ekambi zbiegł na pozycję prawoskrzydłowego i stamtąd dośrodkował, a Santi Cazorla uderzył bez przyjęcia nad bramką. Dwie minuty później mógł paść drugi gol dla Girony, świetny strzał z dystansu w wykonaniu Pere Ponsa obronił Asenjo. W 70 min. goście jeszcze raz zagrozili bramce Żółtej Łodzi Podwodnej, Borja Garcia uderzył sprzed pola karnego, ale Asenjo - mimo groźnego rykoszetu - zdążył z interwencją. W końcówce przeważał Villarreal, ale ataki gospodarzy były dość chaotyczne i nie prowadziły do sytuacji bramkowych, zupełnie niewidoczny był wprowadzony na boisko w 2. połowie Carlos Bacca. Girona nie zagrała wielkiego meczu, ale połączenie odrobiny szczęścia z dobrymi występami jakie zaliczyli Stuani i Borja Garcia wystarczyło do sięgnięcia po zwycięstwo.



