Przedwczoraj analizowałem sobie drabinkę tych MŚ i doszedłem do wniosku, że Hiszpanki podłożyły się Belgijkom. Gdyby wygrały grupę, najpierw musiałyby opchnąć Francuzki w ćwierćfinale a w drodze do finału odpaść z Amerykankami. A tak najpierw stuknęły Kanadyjki a z Australijkami będą pewnie faworytkami.
To oczywiście moja luźna teoria, bo nie oglądam tych meczów.



