DC United - FC Dallas 1:0 (Canouse 86')
Piłkarze z Waszyngtonu zajmowali przed tym meczem siódmą pozycję (pierwszą która nie daje awansu do play-offów) w Eastern Conference, tracąc dwa punkty do szóstego Montreal Impact i mając dwa rozegrane mecze mniej, spotkanie przeciwko Dallas było więc dla nich arcyważne. W pierwszym kwadransie inicjatywa była po stronie DC United, już w 3 min. po poważnym błędzie obrony gości przed stuprocentową szansą stanął Rooney, ale Anglik uderzył obok bramki. W 12 min. Rooney próbował ponownie, tym razem nad bramką, a chwilę później arbiter nie uznał gospodarzom gola. Liderujące w Western Conference Dallas odpowiedziało strzałem Michaela Barriosa - Kolumbijczyk dobrym zwodem ograł rywala na lewej stronie pola karnego i uderzył przy bliższym słupku, ale Bill Hamid zdołał obronić. Z czasem Dallas atakowało coraz groźniej, uzyskując wyraźną przewagę. Strzałów z dystansu próbowali Santiago Mosquera, Ryan Hollingshead i Abel Aguilar, wszyscy bezskutecznie. Ekipa z Waszyngtonu zgasła w ataku, mało widoczny był kluczowy dla ofensywy DC United zawodnik jakim jest Luciano Acosta. Po przerwie oglądaliśmy żywy, wyrównany mecz w którym obie drużyny miały swoje sytuacje. W pierwszych minutach lepsi byli goście - Santiago Mosquera uderzył nad bramką, a po błędzie Yamila Asada Michael Barrios trafił w boczną siatkę. Asad zrehabilitował się, kiedy po szybkiej kontrze DC United efektownie ograł dwóch obrońców, ale jego strzał zablokował były reprezentant Szwajcarii Reto Ziegler. W 75 min. aktywny w 2. połowie Asad wypracował sytuację Rooney'owi, ale po strzale Anglika i rykoszecie piłka minęła bramkę Dallas. Chwilę później Teksańczycy wyprowadzili świetną kontrę 3 na 2 zakończoną mocnym strzałem przez Barriosa, ale Bill Hamid zdołał obronić. W 86 min. padł jedyny gol - Russell Canouse najpierw trafił w poprzeczkę, a później celnie poprawił głową, zdobywając swojego pierwszego gola w MLS. Dzięki zwycięstwu DC United wyprzedzili Montreal Impact i wskoczyli na premiowane grą w play-offach 6. miejsce.



