HSV - Union Berlin 2:2
W meczu na szczycie 2. Bundesligi walczące o powrót do elity HSV dość frajersko straciło punkty z Unionem Berlin, który pozostaje w tym sezonie ligowym niepokonany. W Hamburgu nie doszło po spadku do rewolucji kadrowej, w zespole pozostało wielu piłkarzy z ubiegłego sezonu (m.in. Sakai, Holtby, Hunt, Lasogga czy Arp). Początek meczu należał do Hamburga, który atakował i był częściej przy piłce. W 9 min. broniący bramki Unionu Rafał Gikiewicz został przetestowany po raz pierwszy, radząc sobie ze strzałem po koźle w wykonaniu Holtby'ego. Mimo przewagi HSV to stołeczni objęli prowadzenie - w 12 min. Joshua Mees otrzymał prostopadłe podanie, po czym nieco przypadkowo i dość szczęśliwie zdołał ograć Lacroix i van Drongelena, i precyzyjnym strzałem od słupka dał Unionowi prowadzenie. Bramka wyraźnie dodała Berlińczykom pewności siebie, zaczęli częściej atakować, wyprowadzając też groźne kontry. Z kolei Hamburg spuścił z tonu i do przerwy nie oddał już celnego strzału na bramkę Gikiewicza, choć w 45 min. po podaniu Holtby'ego Hunt uderzył z dobrej pozycji niewiele obok prawego słupka. Po przerwie gospodarze przejęli inicjatywę i zepchnęli Union do obrony, aktywny na lewym skrzydle był Bakary Jatta. HSV naciskało coraz mocniej, gol wyrównujący wisiał w powietrzu. W 58 min. po dośrodkowaniu z lewego skrzydła błąd popełnił obrońca Unionu Ken Reichel, nieudolnie próbując wybić piłkę z pola karnego, co wykorzystał Aaron Hunt i wyrównał. Spadkowicz z 1. Bundesligi kontynuował ataki i w 65 min. wyrównał po kolejnej fatalnej próbie wybicia piłki przez obrońców Unionu - strzał Bakary'ego Jatty obronił jeszcze Gikiewicz, ale przy dobitce Holtby'ego z najbliższej odległości polski bramkarz był już bez szans. Po utracie drugiego gola zespół z Berlina zaczął grać nieco lepiej i odgryzać się dominującym przez pierwsze 20 minut 2. połowy gospodarzom. W 73 min. z dystansu potężnie uderzył Marcel Hartel, ale po rykoszecie piłka minęła bramkę HSV. Gospodarze mogli dobić rywala w ostatniej minucie podstawowego czasu gry, kiedy to świetną sytuację wypracował sobie po kontrze Hwang Hee-chan, ale po ograniu zwodem na zamach obrońcy nie zdołał pokonać dobrze wychodzącego z bramki Gikiewicza. Zamiast 3:1 zrobiło się 2:2, bo po dalekiej wrzutce w pole karne z rzutu wolnego naciskany przez obrońców HSV Suleiman Abdullahi zdołał oddać strzał na wagę remisu. Mimo utraty punktów Hamburg utrzymał pozycję lidera 2. Bundesligi, niepokonany Union zajmuje trzecią pozycję.



