Powiem tak, że sondaże sondażami, ale większym problemem od nich jest niestety ludzka podatność na nie.
Jeśli codziennie obywatel ma okazję zapoznać się z kolejnym i kolejnym sondażem, to po pewnym czasie tak bardzo zapada mu to w umysł, że przeważnie nie idzie na wybory, gdyż uważa, że jego kandydat, który nie jest ich (sondaży) liderem i tak nie ma szans.
Niestety według mnie dominuje taki o to sposób myślenia:
Co z tego, że ja na przekór sondażom pójdę i zagłosuję, jeśli inni niestety nie wyjdą z podobnego co ja założenia, tzn. pewnie pomyślą tak jak i ja, że po co oni mają iść, jak i tak ja nie pójdę.
Dochodzimy tym samym do absurdu, a mianowicie, że pewnie duża część osób by poszła na wybory, ale nie ma zbytniej wiary, że i inni tak uczynią.
To co powiem będzie pewnie naiwne, ale należy jak najwięcej ludziom wpajać, że każdy jeden głos jest równie ważny i że nie wolno wychodzić z podobnego założenia, o którym wspomniałem powyżej.
Czy po to walczyliśmy o niepodległość ?!
Czy po to walczyliśmy o wolną Polskę ??!!
Czy po to walczyliśmy o DEMOKRACJĘ ???!!!
W ludziach jest coraz mniej obywatelskiej odpowiedzialności w każdym tego słowa znaczeniu
A sondaże?
Sondaże są po prostu bardzo dobrą wymówką, aby nie pójść zagłosować, gdyż przecież "i tak nasz kandydat nie ma szans"
Owszem, skłamałbym mówiąc, że przechodzę obok sondaży obojętnie.
Jest wręcz odwrotnie! , gdyż uważam, że mają one olbrzymią siłę, lecz jak wspomniałem na wstępie, to jak wielki wpływ będą miały, zależy od tego na jak bardzo podatny grunt padną, a ja widać nasz jest bardzo chłonny, co wynika w dużej mierze z obrzydzenia do polityki, a przede wszystkim do samych polityków.
Pozdrawiam


