Ja tam cieszę się jeszcze z czegoś innego - Solskjaer to nasz człowiek. To nie jest jakiś tam najemnik, który dziś jest, a którego jutro nie będzie i zapomnimy o nim jak najszybciej, tylko Diabeł z krwi i kości, którego dodatkowo wszyscy kibice lubią, bo nie da się go nie lubić. I po tych wszystkich miesiącach męczenia ze strony Mourinho (nie mówię tylko o wynikach i stylu gry, ale także o całej otoczce wokół klubu, którą wytwarzał Mou, a która była skrajnie negatywna) mamy w klubie kogoś, kto chce to wszystko odmienić, uspokoić sytuację i pokazać, że wcale nie pracuje w klubie, który nie powinien się dziwić, że odpada w 1/8, bo to normalka, ale w klubie o wielkiej nazwie, wielkiej przeszłości i - miejmy nadzieje - równie wielkiej przyszłości. Mam znów to uczucie, że niezależnie od wyników, z tym zespołem będę się utożsamiał, bo to będzie paczka NASZEGO OLE, że nawet jeśli będziemy grać słabo, pojawi się frustracja, wkurzenie, ale nie będzie tego obrzydzenia, które wzbudzał od jakiegoś czasu zespół Mourinho. Za Portugalczyka już nawet nie miałem ochoty się wkurzać na wyniki, po prostu ten zespół po prostu odrzucał, teraz kibicuję nie tylko Manchesterowi, ale również trenerowi, bo to jest człowiek, z którym się jako kibic utożsamiam.
I żeby nie było, ja liczę, że latem przyjdzie Pochettino, Solsjkaera nie traktuję jako opcji długofalowej, ale takie szlify na pewno mu się przydadzą, a my po prostu możemy zacząć czekać na każdy kolejny mecz, bo ten zespół znów chcemy oglądać. I o to chodzi, z brakiem LM na przyszły sezon już dawno się pogodziłem.



