Liverpool - Manchester City

Awatar użytkownika
ryba_82
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8570
Rejestracja: 11 sie 2010, 19:23
Reputacja: 806
Lokalizacja: Blue Moon

Liverpool - Manchester City

Post autor: ryba_82 » 04 sty 2019, 16:13

sickstick pisze: Gol z (wątpliwego) karnego z Arsenalem jest póki co jedynym golem Mo Salaha w tym sezonie w 7 rozegranych meczach przeciwko TOP6.
Dla porównania statystyki Aguero vs TOP 6 od lata 2011 roku kiedy to dołączył do City:

Obrazek
sickstick pisze: Bernerdo ratuje waleczność i poświęcenia (ponoć przebiegł 13,5km, co jest rekordem tego sezonu w PL), ale ofensywnie również uważam że zagrał przeciętne spotkanie.
13,5 przebiegł z październiku z Tottenhamem (drugi wynik w tym sezonie w całej PL), wczoraj 13,7km. No i dołożył asystę przy golu Aguero, więc aż takiej biedy w ofensywie nie było :wink: Bernardo zaimponował mi nie tymi przebiegniętymi trzynastoma kilometrami a intensywnością, zadziornością i wszędobylstwem. Gość co zapieprzał to aż ręce same składały się do oklasków. Z El Mago pełna zgoda, bardzo mało widoczny jak na standardy do których nas przyzwyczaił. Cóż nadrobi kiedy indziej :wink:
sickstick pisze: To wszystko sprawiło że City nie zdominowało środka pola jak zwykło to robić jeszcze parę tygodni temu i umożliwiło łatającemu dziury Fernandinho na tak genialny występ. Mam trochę niedosyt, bo wydaje mi się że Klopp mógł bardziej to wykorzystać i zagrać odważniej.

Mi się wydaje, że ten pressing i waleczność podopiecznych Pepa sprawiła iż LFC wyżej nie podskoczył. Zwyczajnie stłamsiliśmy ich tym morderczym pressingiem i nie pozwoliliśmy szerzej rozwinąć skrzydeł. Momentami to wyglądało jakby City nie grało o trzy punkty a o życie. No i Ci kibice którzy stworzyli wspaniałą atmosferę na stadionie, dwunasty zawodnik. Kapitalnie się oglądało to świetne widowisko na Etihad dwóch godnych siebie rywali.

Wróć do „Anglia”