Trzymając sie tej metafory, to zawsze lepiej jest miec to stare, dziurawe, zasrane body niz niemiec niczego. Chocby po to warto je miec by dziecko nie było gołe, gdy nowe body trzeba bedzie wyprac, by sie do konca nie zasrało.
I to w sumie swietnie obrazuje sytuacje z tym juz ''przysłowiowym'' Allenem (choc cały czas zastrzegam nie o niego jedynego mi chodzi). W sezonie przed którym Joe został sprzedany, Adam Lallana rozgrywał wszystko niemal od deski do deski (szczescie, ze omijały go wieksze urazy wowczas). A efekt tego był taki, ze tak jak jesienią czesto był jednym z najlepzych na boisku, tak wiosną wyglądał na tak zajechanego, ze czesto bywał jednym z najgorszych. A mimo to grał. A wiesz czemu? Bo Klopp kompletnie nie miał opcji rezerwowej dla Adama. Po za tym patrząc na elastycznosc taktyczną Niemca, majac wiecej piłkarzy o roznej charakterystyce do dyspozcji, mógłby lepiej przygotowywac druzyne pod konkretnego rywala.
Nigdzie nie pisze, ze Allen (czy którykolwiek ze sprzedanych piłkarzy) był jakis kozak nie z tej ziemi. Nie, oczywiste ze tak nie było. Ale w owczesnej sytuacji kadrowej Liverpoolu i (w przypadku Allena) w jego owczesnej formie, mysle ze byłby całkiem przydatnym członkiem druzyny. Niestety nie był. A nie był nie dlatego, jak wy sugerujecie, bo Klopp postanowił sobie ktoregos ranka ze pozbędzie sie szrotu z klubu, nie był dlatego bo Klopp musiał kogos wyznaczyc do odstrzału, by pozyskac pieniądz na nowych, lepszych piłkarzy. No i padło m.in na Allena, bo Jurgen stwierdził, ze z tą strata jakos sobie poradzi. Ale chyba oczywiste jest, ze duzo łatwiej by mu sie pracowało gdyby mógł Walijczyka sobie zostawic. Byc moze kilka unktow wiecej w lidze by ugrał, byc moze jedną czy dwie rundy ktoregos z krajowych pucharow dalej by zaszedł. Byc moze byłby odwrotnie bo Allen zawaliłby mu jakis mecz. Cholera wie. Ale przynajmniej miałby jakies opcje, a tak zajezdzał tego Lallane do granic mozliwosci jego organizmu.
Mozecie oczywiscie dlaej z uporem godnym lepszej sprawy twierdzic, ze koniecnzosc sprzedawania by moc kupowac nie ma kompletnie znaczenia, bo liczą sie gołe wydatki i niewazne czy mozemy je robic ''na czysto'' czy wpierw musimy sie czegos pozbyc co juz mamy. Nikt wam nie broni. Na moje to sie to troche mija z rzeczywistoscia i to zarowno w naszym zyciu codziennym jak w tej dla nas cokolwiek abstrakcyjnej sytuacji. Jasne, czasem sprzedajemu kompletnie bez zalu, rzecz na ktorej sie zawiedlismy, której obecnosc nas bardziej wkurwia niz cieszy (tak było z Kloppem i Momo Sakho) ale czesciej jest tak, ze po prostu musząc cos sprzedac wybieramy to czego strate odczujemy najmniej, co nei znaczy ze nie odczujemy jej wcale. I dokłądnie tak było w zdecydowanej wiekszosci transferow z Liverpoolu. Całe szczescie przy tym, ze odpowiedzialnym za negocjacje jest ogarniety kolo, ktory z tych wyznacoznych do sprzedania zbierał całkiem niezły pieniadz. Dzieki temu udało sie kupic Mane, Salaha, Wijnalduma etc



