Girona - SD Huesca 0:2
Po efektownym zwycięstwie nad Valladolid wzmocniony ciekawymi transferami beniaminek idzie za ciosem, mimo iż musieli radzić sobie bez pauzującego za kartki Cucho Hernandeza. W 1. połowie meczu na Montilivi tempo gry było świetne, i mimo przewagi gospodarzy Girona zdobyła dwa gole. W 14 min. Girona po raz pierwszy zagroziła bramce rywali, kąśliwy strzał z dystansu Pedro Porro obronił Roberto Santamaria. Gospodarze przeważali, ale defensywa beniaminka spisywała się bardzo dobrze. W 30 min. Huesca stworzyła sobie pierwszą sytuację bramkową - prostopadłe podanie dostał doświadczony Enric Gallego, ale bohater meczu z Valladolid niepotrzebnie przekładał piłkę na lewą nogę i stracił ją na rzecz wracającego obrońcy. W 35 min. goście objęli prowadzenie - Moi Gomez wyłożył piłkę Ezequielovi Avili, a ten huknął przy słupku sprzed pola karnego. Girona mogła wyrównać już chwilę później, ale Santamaria w niesamowity sposób obronił strzał i dobitkę z bliska w wykonaniu aktywnego w 1. połowie Pedro Porro. W 40 min. było już 2:0 dla gości - Gallego dograł do Avili, ten uprzedził obrońcę i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Bono. W przerwie trener Girony Eusebio Sacristan dokonał dwóch zmian, ale rezultatów nie było widać. Atakom gospodarzy nadal brakowało ostatniego podania, dośrodkowania często były nieudane, i choć po rzucie rożnym trafili w poprzeczkę, to a w 68 min. drugą żółtą kartkę obejrzał Bernardo Espinosa, czyniąc sytuację Girony wręcz tragiczną. W 75 min. dobić gospodarzy mógł Gallego, ale jego strzał zdołał wybronić na rzut rożny Bono. Mimo gry w przewadze Huesca nie ruszyła do przodu i kontynuowała uważną grę skupioną na obronie, pewnie dowożąc prowadzenie do końcowego gwizdka. Podopieczni Francisco nie tylko wygrali drugi mecz z rzędu, ale i uszczelnili obronę - nie stracili gola już w trzecim spotkaniu z rzędu. W następnym meczu podejmą Athletic Bilbao, i jeśli wygrają po raz kolejny, szanse na utrzymanie się będą zupełnie realne.



