Gry...

Awatar użytkownika
Kesz
Kapitan
Kapitan
Posty: 2555
Rejestracja: 29 sty 2012, 12:15
Reputacja: 359

Gry...

Post autor: Kesz » 02 mar 2019, 2:34

Mi wpadły w ręce dwie nawalanki i zacznę od tej jaka wpadła mi dziś do rąk czyli Dead or Alive 6

Obrazek

Pierwsze zdziwienie, to fakt, że w opisie wymagań gry pisało, że wymagany jest Windows 10 a z tego co słyszałem gra również chodzi na starszych wersjach. Co do samej gry... Niestety ale zmian wielu nie ma, doszły dwie postacie, mechanika walki pozostała właściwie taka sama ale dodano auto-combo pod jeden przycisk który odpowiada też za atak specjalny więc aktywując combo z tego przycisku finishujemy go często atakiem specjalnym - krok w strone casualowych graczy. Sama gra jednak pozostaje trudna, Dead or Alive zawsze miał mechanikę walki jaka była wymagająca, dawniej nawiązywała bardziej do gier wreslingowych gdzie często widzieliśmy rzuty, łapanie jako kontrowanie ataków. Tutaj także system kontrowania ciosów i przerywania kombinacji przeciwnika do łatwych nie należy i jest to znacznie trudniejsze niż np. w takim Tekkenie jednak już tworzenie kombinacji jest nieco łatwiejsze. Przeszedłem dziś cały story mode i oglądając każdą cut-scenkę + walki to całość mi zajęła w okolicach 2h - krótko. Sama kampania była bardzo chaotyczna, misje były rozproszone ... przykładowo przechodząc misję w chapterze 5 odblokowujemy misje w chapterze 2 (wtf) - gdyby to jeszcze faktycznie miało jakieś większe porównania, to miałoby może jakiś sens ale często to były jakieś scenki zupełnie oderwane od głównego wątku kampanii. Oryginalnością ten tryb się nie wyróżnia, prowadzenie fabuły niczym właściwie się nie różni od Dead or Alive 5. Nowa postać Diego miała fajny wstęp fabularny bo jest to uliczny wojownik jaki walczy w nielegalnych pojedynkach by zdobyć pieniądze dla chorej matki... oklepane ale motyw mimo wszystko fajny... Liczyłem, że jako Diego weźmiemy udział w jakimś takim turnieju by się wypromował... Ale nie, Zack szybko go zwerbował na turniej Dead or Alive. Szkoda, bo była to fajna linia fabularna postaci do pociągnięcia.

Jeśli chodzi o tryby, to gra oferuje tryb misji gdzie toczymy walki w których mamy określone cele do wypełnienia a w nagrodę otrzymujemy dwie waluty dostępne w grze i odblokowujemy kostiumy. Nigdy nie byłem zwolennikiem takich zadań w nawalankach ale jest to charakterystyczne dla azjatyckich twórców. Pewne zadania będą frustrujące gdzie będziemy musieli wykonać określoną ilość kombinacji ciosów czy inne wymagające zadanie. Walutę na kostiumy dostajemy tylko jak wypełnimy wszystkie zlecenia misji a są ich trzy w każdej. Czyli jak wykonamy 2/3 zlecenia i wygramy pojedynek to dostaniemy jedynie nagrodę pocieszenia. Słabo.

Gra chociaż wizualnie prezentuje się dobrze. Co ciekawe wcześniej zapowiadano, że fizyka piersi wojowniczek będzie wyłączona ale tak się ostatecznie nie stało i uff ... na szczęście. Więc DOA mimo, że miał odejść nieco od swojej seksualności, to jednak nadal ona jest i wojowniczki cieszą oko. Areny jednak już wyglądają niewiele lepiej niż w Dead or Alive 5 a także ich wielopoziomowość. Nic się tu nie zmieniło. Część lokacji z resztą jest identyczna jak w DOA 5.

Ja dostałem grę za free jednak wiem, że season passy i sama gra to ogromny wydatek blisko 300 zł i jest to gruba przesada. Jednak nie powiem nic złego o tej grze, młóci się dobrze, jest przystępna dla nowego jak i starego gracza, cycki podskakują. Typowy Dead or Alive ale brakuje jednak już właściwie od kilku części jakiś innowacyjnych zmian. DOA 6 od poprzedniej części jeśli chodzi o takie mechaniczne zmiany to właściwie jedynie dodanie przycisku auto combo i ciosu specjalnego a także dwie nowe postacie. To wsio.

Mimo wszystko dam ocenę 7/10 bo gra jest mimo wszystko naprawdę dobrą naparzanką a to najważniejsze.


Drugą grą jest Jump Force :

Obrazek

Jump Force to gra która łączy bohaterów uniwersum mang Jumpa (wydwanictwo) które ponoć obchodzi 50 rocznicę istnienia. Zobaczymy tu bohaterów m.in takich znanych serii jak Fist of the North Star, One Piece, Dragon Ball, Bleach, My Hero Academia, Death Note czy Naruto i parę innych. Gra oferuje dość specyficzną grafikę jak na produkcje Bandai, zazwyczał był to cel-shading a tutaj mamy grafikę na bazie silnika unreal i niestety... Trochę nie pasuje do tego wszystkiego. Na domiar tego uniwersum mang jumpa ma swoje klimatyczne światy dla danych serii i tutaj twórcy poszli w dziwną stronę bo stworzyli w grze kilka światów, każdy odrębny dla danej serii a dodali do tego realny świat czyli tj. po prostu współczesne miasta i Państwa które nigdy nie pojawiały się w żadnej z wspomnianych serii - no może poza Death Note gdzie mimo wszystko świat był "realny" a nie nowe uniwersum wymyślone na potrzeby serii. Jednak i tak dziwnie wygląda gdy postacie z Naruto czy One Piece walczą we Francji czy Londynie. Oczywiście nie brakuje aren znanych z serii czyli odwiedzimy lokacje znane z Naruto itd. ale ogólnie aren jest mało. Jak na połączenie tylu uniwersów to postaci też niema za wiele ale mało też nie, bo jest ich ponad 30-ści. Do tego spekuluje się że dojdzie ich więcej. Tak więc przynajmniej tu gra będzie mogła się pochwalić sporą bazą bohaterów.

Sama rozgrywka niczym się nie różni od tego co widzieliśmy w takich grach jak Dragon Ball Xenoverse czy Naruto Ultimate Ninja Storm. Mechanika walki właściwie jest identyczna z jedną zmianą, ataki ultra (najpotężniejsze) ładują się jedynie gdy otrzymamy obrażenia, nie ładują się gdy je zadajemy jak to było w innych grach tego typu. Ta zmiana jest moim zdaniem zła, tym bardziej, że w grze istnieją misje w których jesteśmy oceniani od A do S - S to oczywiście najwyższa ocena i za jej otrzymanie otrzymujemy jakieś fanty np. odblokowujemy umiejętności czy elementy kosmetyczne. Jednak aby otrzymać odpowiednią ocenę należy zdobyć określoną ilość punktów w walce a często zdarzała mi się sytuacja, że wygrałem obie rundy bez stracenia hp (perfect) i nie otrzymałem rangi S. Aby ją otrzymać musiałem dać specjalnie się obić nieco przeciwnikowi by móc go wykończyć ultra atakiem za który jest premia punktowa. Więc gra nas zmusza byśmy przyjmowali obrażenia aby doprowadzić do wykończenia które da nam punkty na zdobycie odpowiedniej oceny za misję - głupota. Masterowanie Jump Force będzie na pewno frustrujące.
W grze jak wspomniałem można odblokowywać umiejętności i stroje. Na początku gry tworzymy swoją postać z dość skromnego kreatora. Tą postacią będziemy grali cały czas, będziemy nią zdobywać poziomy, walutę w grze, przechodzić fabułę, misje poboczne i za te misje jak wspomniałem będą fanty. Aby jednak mieć te fanty trzeba je po odblokowaniu w misji zakupić w sklepiku za wirtualną walutę. Jest na co ją wydawać, bo kupujemy umiejętności, kupujemy boosty do tych umiejętności, kupujemy stroje różnego typu a wszystko kosztuje no ale przynajmniej jest motywacja by farmić te misje.

Sama fabuła jest bardzo słaba. Niczym nie różni się właściwie od fabuły w Dragon Ball FighterZ. Czyli pojawia się antagonista jaki przejmuje kontrolę nad różnymi postaciami i ich klepiemy by uratować i przechodzą na naszą stronę. Dokładnie te same rzeczy działy się w Dragon Ball FighterZ. Więc może lepiej to przemilczeć.

Gra niestety ma wiele problemów. Nie da się grać w nią w oknie bo crashuje się uneral engine, postacie niskie jak np. Gon z HunterXHunter nie sięga rękoma do chwytu podczas walki z najbliższej odległości. Postacie większe nie mają z tym problemu, tylko te mniejsze mają z tym problemy. Liczyłem momentami, że na 10 prób chwytania, weszły dwa... Gra ma jeszcze inną wadę jeśli chodzi o mechanikę walki ... blokując możemy zatrzymać niemal każdy atak oczywiście poza chwytaniem, jest to jedna z dwóch możliwości przełamania gardy przeciwnika i tu tym bardziej irytuje, że na pewnych postaciach chwytanie bardzo źle działa.
Gra też ma kiepski balans pojedynków. Mimo, że wszystkie misje na easy, normal, hardzie wykonałem na ocenę S i wyexpiłem postać do 60 lv nim przeszedłem tryb fabularny, wzmocniłem na maksa swoje zdolności to dochodziło do sytuacji gdzie ja zadając przeciwnikowi 20 ciosów + cios specjalny zabieram mu tyle hp co On mi jedną średniej długości kombinacją lub jednym atakiem specjalnym. Poziom trudności tutaj to tak naprawdę przepakowanie przeciwników jacy mają olbrzymie obrażenia lub bronią się przed każdym naszym atakiem jak by mieli jakiś czujnik wbudowany na nasze ataki. No ale takie rzeczy miały miejsce też w serii Xenoverse czy Naruto Ninja Storm.

Gra ogólnie jednak rozczarowała. Nie ma tu nic innowacyjnego. Fabuła zerżnięta z Dragon Ball FighterZ, mechanika walki zerżnięta z Xenoverse a jedyne co świadczy od jakiejś oryginalności tej gry to postacie z różnych uniwersów Jumpa oraz grafika - grafika jaka swoim stylem wypada na minus i robi wrażenie o 5 lat za starej. Gra o dziwo mimo wielu problemów jest całkiem grywalna i jakoś tam potrafi wciągnąć i może to ze względu na te elementy rpg.

Ocena ode mnie 5/10

Wróć do „Hyde Park”