Jak Juventus zdoła w miarę wcześnie wsadzić bramkę, to wszystko będzie możliwe. Im dłużej będzie trwał mecz, a Juve nie zdoła zniwelować strat, tym pewniejsze będzie Atletico. Nie liczyłbym, że Juventusowi uda się szarpnąć w 70 minucie i nagle przełamać ten mur. Jak mecz się ułoży po myśli Simeone, to Juventusowi pozostanie liczyć tylko na fart tak jak MU. Mimo wszystko szanse na awans ekipy Allegriego IMO niewielkie, drużyna Simeone to nie PSG. Nie ma chyba drugiej takiej ekipy, która równie mocno potrafi wysysać szczęście z rywala, a lepszych warunków do tego niż dzisiaj, nie mogli sobie wymarzyć.
Wbrew pozorom zapowiada się niezły mecz. Po tej parze można było spodziewać się 180 minut szachów i wyników 1:1 oraz 0:0. W obecnej sytuacji Juventus nie ma już nic do stracenia i po prostu musi odważnie zaatakować. Nie są w tym najlepsi ale to przecież do pierwszego spotkania był główny pretendent do wygrania całej LM. Najgorsze co się może dziś zdarzyć, to w miarę szybko strzelony gol przez Atletico. Myślę, że Simeone zdaje sobie z tego sprawę i ciekawe czy od razu postawi zasieki, czy spróbuje zaatakować i zaskoczyć Juventus, tym samym szybko rozwiązać sprawę awansu, bo 4:1 jednak brzmi jak s-f. Jak jego piłkarzom uda się coś wsadzić, wtedy raczej spokojnie można wyłączać telewizor.
Będę w szoku jak Juve to odwróci ale po ubiegłym tygodniu, trudno dziwić się czemukolwiek w tej edycji LM. Mimo wszystko, wątpię aby Atletico zdołało to wypuścić. Jakbym miał obstawiać potencjalne niespodzianki/sensacje, to już bardziej liczyłbym na niepokonany dotychczas Lyon jutro, choć tam pewnie Barca też ich wyjaśni.



