Ja akurat zawsze tak miałem. Nawet na egzaminy uczyłem się ze sporym wyprzedzeniem. Nienawidzę, gdy staję się więźniem tykającego zegaraTo aż stwierdzę, że zaczynasz się uczyć zbyt wcześnieTak czy siak nauka do tych testów jest dość specyficzna i dobrze wyrobić sobie odpowiednie nawyki.
I o to przede wszystkim chodzi. Ja nie mogę sobie pozwolić, by odpierdzielać pańszczyznę, bo... wyląduje pod mostem. Zawsze mógłbym po dostaniu się na aplikację wyjechać na rok z kraju, ale wtedy wyjdzie na to, że uprawnienia do zawodu uzyskam w wieku 31 lat. Nie wiem, czy to nie zbyt duże ryzyko.Niektóre kancelarie w tym okresie obniżają wynagrodzenie, inne zatrudniają na niepełny etat, inne zaś nie płacą w ogóle traktując to jako pseudookres próbny. Ale możesz też trafić na ogarniętych ludzi.
Powiem Ci, że na razie rynek Warszawski mnie pod tym względem nie porwał. W sensie, że jeśli już byłem na rozmowach w kancelarii, to z reguły kończyło się na półdarmowych praktykach bądź stażach.Co, jeżeli nie pójdziesz na aplikację? Wiadomo, ogranicza Ci to katalog potencjalnych pracodawców, ale zaoszczędzasz kasę i czas. Do tego sporo firm nie potrzebuje ludzi od chodzenia na rozprawy



