Zacznijmy od poczatku ...
Mecz mial byc pogromem teamu ze Skandynawow. Od pierwszego gwizdka wszystko bylo jak byc powinno. Real cisnal, padalo coraz wiecej i wiecej strzalow w kierunku bramki Rosenborga. Jednak przyszedl jeden ferelny moment, po ktorym niektorzy mogli juz zapowiadac wielka niespodzianke. Przy pierwszej akcji ofensywnej goscie strzelili bramke. Byla juz 40 minuta, a wynik brzmial 1 do zera i to nie dla mocnego wczorajszego dnia Realu. Kilka minut pozniej gwizdek i pilkarze zeszli na 15 minut z boiska. Druga polowa znow zaczela sie od mocnego Krolewskiego natarcia, ktore wrescie przynioslo zamierzony efekt. Pilke tym razem do wlasciwej bramki skierowal Jonathan "Angielski pacjent" Woodgate. Widac bylo jak wielka to byla dla niego radosc, z reszta nie tylko dla niego, takze dla lekarzy, ktorzy dokonali cudy, iz ten chlopak w ogole jeszcze gra w pilke. Wielu go przekreslilo juz z listy klasowych obroncow. Ja kazalem sie takim wstrzymac z ocena i wychodzi na to ze mialem racje. Woody gra coraz lepiej, a co lepsze nie zalamal sie mimo strzelonych dwoch bramek samobojczych. Co bylo dalej kazdy widzial, padly jeszcze 3 bramki dla Galacticos. Ale dwom z nich nalezy sie by napisac o nich troche wiecej. Bramka na 2-1 strzelona przez Raula, po rajdzie Robinho z podania Gutiego byla majstersztykiem. Takich akcji chcemy ogladac wiecej i wiecej. Niesamowit zwod mlodego brazyliczyka i co najpiekniejsze z calem akcji przelozenie nogi nad pilka i strzal druga noga Raula. To byla uczta dla oka. Kilkanascie minut pozniej padl kolejny piekny gol tym razem Becksa z rzutu wolnego. Tu widac bylo klase mistrza, rowniez szkoda slow, tylko patrzec na to cudo.
Co do indywidualnego popisu zawodnikow powiem tyle.
Casillas - przy bramce nie zawinil, poza tym w tym meczu nie mial za wiele roboty.
Carlos - probowal cos tam ale malo z tego szlo, malo widoczny.
Diogo - godnie zastapil Salgado, teraz choc nie musimy sie bac o to ze w ktoryms meczu znow Bravo bedzie pomagal rywalowi.
Helguera - solidny standard jak nie niego przystalo, plus bramka i prawie jak zawsze w jego przypadku z glowki.
Garcia - nie wierzylem ze ten gosc moze tak grac, obecnie najlepszy defensywny pomocnik w druzynie.
Baptista - wedlug mnie znow slaby, czyli grajacy ponizej oczekiwac.
Guti - w swojej obecnej formie to nawet lepiej ze Bestie zlapala kontuzje. Znow swym wejsciem ozywil zespol i wprowadzal zamieszanie w szykach rywali. Razem z Pablo rzadzili srodkiem pola.
Zidane - stary mistrz zagral tak ze nie mozna miec do niego zastrzen, mogl zrobic na boisku wiecej, ale nie musial.
Raul - setny mecz w lidze mistrzow i 51 bramka w tych elitarnych rozgrywkach. Te wycinki ze statystyk mowia same za siebie.
Woody - w obronie bardzo dobrze. W koncu strzelil bramke do wlasciwej bramki. Brawa za ten wystep.
Robinho - mozna by powiedziec ze w meczu wyszedl mu jeden zwod. Ale to nie prawda. Staral sie, zrywal akcje, walczyl. Moglo byc lepiej ale dajmy mu jeszcze czas.
Becks - tutaj krotko. Bohater meczu, dwie asysty i bramka. Halla Becks!!
Pozdrawiam i dziekuje za brak uwagi.



