Gry...

Awatar użytkownika
Kesz
Kapitan
Kapitan
Posty: 2555
Rejestracja: 29 sty 2012, 12:15
Reputacja: 359

Gry...

Post autor: Kesz » 15 kwie 2019, 23:47

W sumie podzamcze i sam zamek to ogólnie ta sama lokacja i faktycznie urozmaicenia zbytnio w przeciwnikach na starcie nie ma ale z czasem pojawiają się w tej samej lokacji kruki (tacy tam goście w słomach) czy też ninja a zmiana przeciwników w tych samych lokacjach jest zależna od postępów fabularnych. Ogólnie trochę ten argument jest dziwny, bo jednak gra ma kilka lokacji czy to tereny świątynne, mibu czy ogrody przy boskiej krainie i tutaj jest pewna różnorodność wrogów co jednak też nie można powiedzieć, że jest wielu unikalnych przeciwników, bo tego tak oczekiwać nie można.

Jeśli chodzi o bronie, to owszem, masz tylko miecz ale urozmaiceniem jest proteza i itemy oraz techniki jakie możesz stosować. Owszem w porównaniu do bardziej wdrażającego rpg'owe opcje Dark Souls wygląda to słabiej ale z drugiej strony to musi działać ze światem gry jaki jest ukierunkowany na okres gry a pamietajmy, że losy odbywają się w czasach Sengoku. Jest gra w podobnych klimatach gdzie masz tą różnorodność broni i jest to Nioh.

Jeśli chodzi o samą walkę to w stosunku do Dark Soulsów jest ona po prostu bardziej dynamiczna, bo w Soulsach też masz mechanikę parowania, w Sekiro co prawda nie masz rolla typowego tylko zwykłe uniki ale sama kwestia technik, itemów i protez sprawia, że walka jest nieco bardziej różnorodna. Wczoraj dajmy oglądałem stream jednego kolesia znanego ze speedrunów i aktualnego rekordzistę bo Sekiro z zakończeniem Shura bodaj przeszedł w nieco ponad 26 min. On zrobił sobie challange by przejść całą grę bez używania bloku, ba on w ogóle nie używał miecza a całą grę przeszedł używając toporka z protezy (!) a całe jego poczynania można zobaczyć tutaj -

Też trzeba nieco zmienić przyzwyczajenia bo Sekiro mimo pewnych podobieństw to inna gra niż Dark Souls. Ostatnio nabyłem Dark Souls 1 Remaster i uderzyła mnie toporność tego wszystkiego, to jak wszystko jest wolne, mało dynamiczne a lokacje często bardzo wąskie gdzie częściej umierałem nie od bossów czy mobków co od struktury mapy gdzie spadałem będąc w ferworze walki lub wycofując się od zagrożenia. W Dark Soulsach na tą chwilę denerwuje mnie to, że nie mam takiego poczucia jak w Sekiro, że ginę przez własne błędy i wracam by to poprawić. W DS łapię zwyczajnie głupie zgony jakie często są zależne właśnie m.in od struktury mapy. Wolę zginąć raz dziabnięty przez jakąś dzidę niż dlatego, że twórcy zrobili wąskie przejścia w których lekki zwrot gałką pada kończy się zgonem w przepaści. Tak więc pewne odczucia zawsze się pojawiają zwłaszcza z początkową stycznością z grą. Sekiro dla mnie nie ma tajemnic i wiem o grze wszystko, nawet znam wszystkie znane obecnie glitche w grze ale nie każdy np. umiem zastosować jak np. skip małpiego strażnika czy bossa gdzie zabijasz małpki.

Dark Soulsy na tą chwilę są dla mnie czymś czego nie znam i muszę się nauczyć itemów, wiedzieć gdzie co jest, jak iść, jak walczyć jak rozsądnie dobierać ekwipunek itd. No ale jak wspomniałem, są to nieco inne jednak gry jakich założenia różnią się od siebie.

Wróć do „Hyde Park”