Wystarczylo troche ponarzekac na forum ;d 1.5h grania po tym jak napisalem posta ze gra nudna i zawodzi, zaczalem spotykac malpy, nowych przeciwnikow, i w koncu fajny Boss - Lady Butterfly. Swietna walka, esencja tego co tak lubie w Souls. Wymagajaca, a przy tym sprawiedliwa, bez zadnych z dupy atakow zabijajacych na raz. Na razie najlepszy moment w grze dla mnie.
Mysle, ze spokojnie zalapie sie do top10 najlepszych bossow w Soulsach (False King Alliant, Flamelurker, Ornstein & Smough, 4 Kings, Artorias, Manus, Gwyn, Ludwig, Orphan of Kos, Friede, Gael). Ups wyszlo 11, ale bardzo zblizony poziom.



