Celta Vigo - Girona 2:1
Dla obu drużyn był to bardzo ważny mecz w kontekście walki o utrzymanie. W pierwszej połowie Celta rzuciła się na bezbarwną Gironę, prezentując dość ofensywny i ładny dla oka futbol. Groźnie ataki gospodarze przeprowadzali zwłaszcza lewą flanką. W 6 min. groźny strzał Sofiane Boufala z trudem obronił Bono. W 12 min. bramkarz Girony wybronił uderzenie Boudebouza, a próba dobitki w wykonaniu Iago Aspasa była nieudana. W 27 min. Bouzebouz idealnie dośrodkował z narożnika pola karnego na głowę Maxi Gomeza, po którego główce piłka o centymetry minęła słupek. Celta w końcu udokumentowała swoją przewagę golem - w 34 min. zespół z Galicji wyprowadził świetną kontrę, Boufal przedarł się lewym skrzydłem i dograł spod linii końcowej na środek pola karnego do Aspasa, który uderzył nie do obrony od słupka. Tuż po przerwie, w 48 min. Girona niespodziewanie wyrównała - Portu dostał podanie z głębi pola i precyzyjnym uderzeniem przy dalszym słupku pokonał Rubena Blanco (arbiter początkowo odgwizdał spalonego, ale po długiej konsultacji z VAR w końcu uznał gola). Celta odpowiedziała atakami, chcąc jak najszybciej powrócić na prowadzenie. Początkowo wydawało się, że grający piątką w obronie goście uszczelnili obronę, ale wkrótce zespół z Galicji zaczął dochodzić co sytuacji bramkowych. Bono obronił strzał głową Maxi Gomeza po dośrodkowaniu Olazy, a także uderzenie Iago Aspasa, ale w 69 min. skapitulował - Boufal na linii pola karnego zwiódł obrońcę i efektowym rogalem od słupka przywrócił Celtę na prowadzenie. W 74 min. podwyższyć mógł Boudebouz, ale zakończył swój kilkudziesięciometrowy rajd uderzeniem nad bramką. Celta kontrolowała przebieg gry i nie pozwalała Gironie na zbyt wiele, aż do doliczonego czasu gry. Wtedy pod bramką Rubena Blanco zaczęło się robić gorąco - strzał Stuaniego został zablokowany, a w ostatniej akcji meczu Pere Pons uderzył nad bramką. Celta wygrała trzeci mecz z rzędu na własnym boisku i oddaliła się od strefy spadkowej, a Girona będzie musiała jeszcze powalczyć o utrzymanie.



