DC United - New York City FC 0:2 (Mitrita 35' Heber 56')
Przed tym meczem piłkarze z Bronxu pozostawali bez zwycięstwa w tym sezonie, choć zanotowali aż pięć remisów (w tym w pierwszym meczu z DC United). Dziś w końcu udało im się odnieść zwycięstwo, i to nad liderem Eastern Conference. Pierwsze 10 minut było bardzo chaotyczne z obu stron, gra toczyła się głównie w środku boiska. Później inicjatywę przejęli goście z Nowego Jorku - w 11 min. sprowadzony przed sezonem Rumun Alexandru Mitrita uderzył z dystansu rogalem minimalnie obok bramki, później z dystansu próbowali Ring i Matarrita, ale i ich strzały były niecelne. Mimo dobrych wyników osiąganych w tym sezonie, w pierwszych 20 minutach piłkarze DC United nie pokazali zupełnie nic w ofensywie. Dopiero w 22 min. po dobrym dośrodkowaniu Rooney uderzył szczupakiem, ale nad poprzeczką. Po krótkim okresie lepszej gry gospodarzy zespół z Bronxu znów przycisnął. W 32 min. Brazylijczyk Heber dość przypadkowo dostał piłkę i wyszedł na czystą pozycję, podciął piłkę nad Hamidem, ale bramkarz DC United pozostał na nogach i sięgnął piłki. W 35 min. już skapitulował - Mitrita oddał zaskakujący, niesygnalizowany strzał po ziemi, który po lekkim rykoszecie znalazł drogę do siatki. Goście mogli jeszcze podwyższyć, bo w doliczonym czasie gry w polu karnym faulowany był Tinnerholm, ale doświadczony Maximiliano Moralez trafił z rzutu karnego w słupek. Po przerwie goście nie tracili rezonu, choć Mitrita musiał opuścić boisko z powodu urazu. W 55 min. Moralez uderzając z dystansu ponownie trafił w słupek, a po chwili otrzymawszy miękkie dogranie w pole karne Heber strzałem między nogami Hamida podwyższył prowadzenie ekipy z Bronxu. Po tym ciosie DC United nie potrafili się podnieść, mimo ataków nie stwarzając większego zagrożenia pod bramką Johnsona, mało widoczny był Rooney. Goście przeprowadzili jeszcze kilka groźnych ataków, szczególnie dobrze spisywał się na prawym skrzydle Anton Tinnerholm. W 84 min. jeszcze jedną sytuację miał Moralez, ale tym razem jego strzał obronił Hamid.
Po fatalnym ubiegłym sezonie solidnie wzmocnione Orlando City spisuje się nieźle, tym razem pokonali 1:0 Vancouver Whitecaps. Nadal nie mogą się pozbierać obrońcy MLS Cup - Atlanta United poległa u siebie 1:2 z FC Dallas i zajmuje ostatnie miejsce w Eastern Conference.



