No ja może bym i chciał ale to kosztujefutbolowa pisze: ↑09 maja 2019, 10:25Bardzo lubiłam dzielnicę, na której się wychowywałam, bo miałam pół minuty spacerem do stadionu Włókniarza. Ale ogólnie to była porażka - zero bankomatów, zero sklepów otwartych po 20, żadnej apteki, żadnego dyskontu, żadnego warzywniaka, jeden smętny bar, parę biednych placów zabaw, zero zieleni, polikwidowane boiska. Przeprowadziłam się parę kilometrów dalej i jak inny świat - Biedronki, Lidl, Inter Marche (nie polecam), Aldi, ryneczek, mini centrum handlowe, sala zabaw dla dzieci, siłownia, kawiarnie, parę pubów i restauracji, supermarket, boiska, place zabaw, mnóstwo zieleni, wybieg dla psów itd. itd.
Spokój spokojem, sentymenty sentymentami, ale nie wyobrażam sobie już mieszkać w miejscu, gdzie nic nie ma![]()



