W obecnym kształcie pucharów, łatwiej awansować do fazy grupowej LE będąc mistrzem średniego/słabego kraju. Dla przykładu, w tegorocznej ostatniej rundzie kwalifikacyjnej części mistrzowskiej, najgroźniejszymi rywalami (według współczynnika) byli Celtic, Shkendija, Spartak Trnawa, Karabach, Astana, Malmo. W części ligowej, czekała natomiast Sevilla, Basel czy nierozstawieni Atalanta, Lipsk, Burnley.
Pewnie nawet obecna Legia przeszłaby w eliminacjach LM choć jednego rywala (nadal byłaby rozstawiona), ale co dalej? Powtórka z 2 ostatnich lat?



