No, ja też się z tym nigdy wcześniej nie spotkałam, ale w sumie jest co świętować - wyrwanie się z toksycznego związku.Bienias pisze:Gdybym miał zliczyć wesela to przez ostanie 10 lat spokojnie bym się zbliżał do 40. Dziś wchodzę w okres chrzcin.
Byłem świadkiem przy rozwodzie kościelnym, ale z tej okazji nie było imprezy. Nie zdawałem sobie że ludzie są .... tak puści.....Za to pierwszą w życiu imprezę rozwodową zaliczę, zawsze coś
Z drugiej strony każdy powód do imprezy jest dobry.....
Co do wesel - byłam na dwóch. Byłoby jeszcze jedno, ale dzieciak przyjaciół ciężko zachorował i odwołali. No i nasze, ale to przyjęcie w restauracji było, więc trochę co innego.


