ja kiedyś w pracy jak jeden gość (emerytowany górnik, z 40 pare lat na oko) zapytał mnie czy mam dla niego emeryturę powiedziałem, że tak, miałem ale, że nie było go w domu to wypłaciłem jego matce (siwa baba z wąsem, jakieś 80 lat na oko). Chwila ciszy i typ mówi: ”jakiej matce? To moja żona!piotrcies pisze: ↑24 maja 2019, 16:48Taką gafę dziś w robocie zaliczyłem. Przychodzi gostek, żeby zapytać o nową baterię do telefonu, to mówię, że może nowy telefon weźmie, bo wspomniał, że ma abonament. Daje mi dowód, ja go nie odnajduję, wyszło, że pewnie umowa na żonę.
To mówię, żeby przyszedł z żoną, to sprawdzimy, on na to, że to może być trudne. Ja, że no warto raz się pofatygować, bo na pewno coś nowego wymyślimy, na co gość znów, że to nie będzie proste, ja mu przerwałem, że jakby się jednak na zakupy wybierała, to niech podejdą. Gość do mnie: "nie dał mi pan dokończyć zdania. To może być trudne, bo ciężko będzie żonę przyprowadzić z cmentarza"... Szczerze - zgłupiałem i nie wiedziałem, co odpowiedzieć.
Nie wiem jak się czułeś po swojej dzisiejszej gafie ale zgaduje, że podobnie do mnie tego feralnego dnia.



