F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

h1893230
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1465
Rejestracja: 15 maja 2018, 16:35
Reputacja: 248

F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: h1893230 » 26 maja 2019, 13:16

swietny, zywiolowy mecz, hiszpanski futbol w najlepszym wydaniu. i troche, jak to mowil siwecicki, surrealistyczny w koncowce.
bardzo dobry, mocny poczatek barcy, ale po 15 minutach napisalem smsa do znajomego: wyglada to bardzo dobrze jednak gramy w 10, bo semedo jest obcym cialem w druzynie, spozniony w ataku, spozniony w rozegraniu. nie trzeba bylo dlugo czekac na potwierdzenie obserwacji. najpierw postawnowil zostac na srodku boiska zamiast pinowac swojej strefy co skonczylo sie golem na 0-1, potem majac osamotnionego moreno do krycia postanowil ze zamiast wracac sprintem poobserwuje widoki na benito villamarin. 0-2 i do konca pierwszej polowy coraz slabsza gra barcelony. druga polowa inna bajka. zejcie z boiska semedo poskutkowala od razu mocniejsza dymaniką. z kazda minuta coraz wiekszy napor, swietna zmiana malcoma, ktory byl chyba najlepszy na boisku. najpierw slupek messiego, pudlo do pustej bramki vidala i wreszcie gol na 1-1 jednak pozniej juz bez czystej sytuacji mimo sporej adrenaliny i duzej dawki ambicji. przy okazji mielismy historie typu 90min alena sam na 40 metrze i.... jeb w aut. az sie messi załamał. no ale taki to kaliber tego pilkarza.

szkoda mogl byc dublecik, pozostaje mistrzostwo. sezon na plus chociaz zabraklo najwazniejszego, tego co bedzie za tydzien.

natomiast.
ten wszechobecny placz o wyniki. jak tam? zadowoleni ze barca przegrała, teraz moze zwolnia valverde? a jak nie zwolnią? z tym valverde to ogolnie jest smieszne. facet przychodzil z bilbao majacego łatke najbrzydziej grajacej druzyny w hiszpanii, ale podnicenie nim wsrod cules bylo takie jakby przychodzil sam jezus chrystus. bo podobno uwaga, valverde stawia na wychowankow. tylko jakim [k****] cudem mial nie stawiac skoro w bilabo to i mourinho by musial stawiac. bo tam inaczej sie nie da. po dwoch latach jest przekinalny. zreszta ta historie znamy tez z cou. byla identyczna.
wracajac jednak do meritum. niektorzy wciaz nie rozumieja ze w swiecie pilki noznej nie mozna byc ciagle najlepszym. to jest po prostu niemozliwe. barcelona miala swoj czas w 2008-2012, wowczas byli nie jak dzis, jedna z najlepszych druzyn swiata, ale byli najlepsza druzyna swiata. wtedy wystapil tak ektremalnie trudny czynnik ze udalo sie stworzyc niemal idealna druzyne, charakterologicznie, sportowo, mentalnie. wtedy byl czas na zdobywanie potrojnych koron. wtedy byl czas aby wymagac potrojnych koron. i wtedy tez byl czas jebac pilkarzy za to ze nie wygrywali tego co powinni wygrywac w ilosciach hurtowych. ale wtedy zamiast ich jebac to kibice bili im brawo jak chocby wtedy gdy dostali 0-7 od bayernu czy gdy odpadli z chelsea grajaca przez 60min w 10. bili im [k****] oklaski. a wlasnie wtedy nalezalo ich jebac. nie dzis. dzis na swiecie jest 5-6 zajebiscie silnych druzyn ktore mozna zaliczyc do czolowki, i wsrod nich jest barcelona, jest liverpool, jest bayern, jest city, jest r.madryt, jest juventus. jest tez psg czy atletico (chociaz oni to juz raczej odchodzą) ktorzy aspirują do tego poziomu. ale zadna z tych 5-6 ekip nie jest jakos wyraznie najlepsza. nie jest ponad swoich rywali. tymczasem kibicom barcelony wydaje sie ze barcelona wciaz jest ponad stan i ma jakis wydumany obowiazek wszystko wygrywac. to juz oszukiwanie samego siebie i zwyczajne zaklamywanie rzeczywistosci. jesli ktos tego nie pojmuje ma problem z pojmowaniem swiata sportu. w tym momencie praktycznie nikt w europie nie bedzie w stanie stworzyc druzyny ktora sie wybije ponad inne. bo zbyt duzo klubow ma zbyt wiele pieniedzy. tak samo i barcelona.

teraz jest pytanie co dalej zeby utrzymac sie na odpowiednim poziomie.
dla mnie kluczem w dzisiejszej pilce jest atak. jesli chcesz byc ciagle na topie musisz miec strzelby, musisz zagrazac rywalowi z kazdej strony. dlatego transfer do ataku powinien byc najwazniejszy. nawet dwa transfery, bo konieczny jest ktos do rotacji z suarezem. z nazwisk ktore sie pojawiaja powinien to byc griezmann, chociaz dla mnie idealny jest hazard, moze sane. druga pozycja ktora dla mnie jest najwieksza bolączką to prawy obronca. semedo to jest oczywisty dramat, roberto jest pilkarzem z gatunku tych ktorych warto miec w czolowym klubie swiata, ale niekoniecznie musi sie od niego zaczynac sklad. problem polega jednak na tym, ze prawa obrona to starszliwa bieda w pilce. poza kimichem jest pustkowie smauga. i wez tu kogos znajdz. niepokoi mnie tez troche sytuacja w pomocy, o busquetsie napisalem juz, to synomim porazek w europie, ale nowy de jong, czy nowy-stary arthur ci pilkarze nie maja liczb. przydalby sie tu ktos w tylu eriksena, ktos kto doklada cyferki.

Wróć do „Hiszpania”