Sporting Kansas City - Seattle Sounders 3:2 (Russell 29' 45+1' 68' - Ruidiaz 63' Leerdam 71')
Po emocjonującym meczu przedostatnia drużyna Western Conference sprawiła niespodziankę pokonując Seattle Sounders. Gospodarze od początku dominowali, już w 3 min. mogli objąć prowadzenie, ale Kelyn Rowe uderzył obok bramki. Kilka minut później Ronald Torres dotknął piłki ręką we własnym polu karnym, ale arbiter nie podyktował jedenastki, nie było też sygnalizacji od VAR (a chyba powinna). Inicjatywa była po stronie Sportingu, a kiedy Seattle zaczęło grać odważniej, straciło gola - Yohan Croizet dobrze zastawił się i wyłożył piłkę Russellowi, a szkocki napastnik mocnym uderzeniem pokonał Stefana Freia. Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie w 36 min., kiedy to Rowe uderzył nad bramką. Sporting udokumentował swoją przewagę kolejnym golem jeszcze przed przerwą - Russell zakończył swoją indywidualną akcję świetnym finiszem. Tuż po przerwie gospodarze mieli kolejną szansę, tym razem Yohan Croizet główkował obok bramki. 2. połowa była bardziej emocjonująca od pierwszych 45 minut - faworyzowani Sounders w końcu zaczęli coś grać i stwarzać sobie sytuacje bramkowe Rozgrywający dobry mecz Kelvin Leerdam ograł rywala efektowną ruletą w polu karnym i wyłożył piłkę Ruidiazowi, który trochę zwlekał ze strzałem, ale ostatecznie umieścił piłkę pod poprzeczką. Odpowiedź Sportingu była szybka - po ładnie rozegranej akcji lewą stroną Russell uderzył bez przyjęcia nie dając szans Freiowi. Nie był to jednak koniec emocji - trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Leerdam uderzeniem głową zdobył kontaktowego gola. Końcówka należała do Sounders, którzy przycisnęli i zepchnęli Sporting do głębokiej obrony. Najbliżej zdobycia gola byli po złym wprowadzeniu piłki do gry przez Tima Melię, po którym Nicolas Lodeiro próbował lobować byłego bramkarza Realu Salt Lake, jednak ten naprawił swój błąd dobrą interwencją. W doliczonym czasie gry Sporting miał jeszcze okazję na dobicie rywala - piłka odbiła się od słupka. Ostatecznie zespół z Kansas City dowiózł korzystny wynik do końcowego gwizdka i odniósł dopiero trzecie zwycięstwo w tym sezonie.
Wciąż grający swoje mecze na wyjazdach Portland Timbers wygrali 3:1 w Philadelphii (kolejnego gola dla Union zdobył Kacper Przybyłko) i powoli zbliżają się do miejsc dających grę w play-offach. Nadal doskonale spisuje się Los Angeles FC, tym razem łatwo odprawili Montreal Impact i liderują w łącznej tabeli z ośmioma punktami przewagi nad Seattle Sounders.



