Finał LM 2019: Liverpool FC - Tottenham Hotspur FC

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7925
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Finał LM 2019: Liverpool FC - Tottenham Hotspur FC

Post autor: masacra » 02 cze 2019, 17:05

Obrazek

Takze tak :smoke:

Od czego by tu? No moze od tego, ze rzeczywiscie finał był [ch**]. Nie ma co ukrywac. Fajne podsumowanie na twitterze widziałem, ze cała ta tegoroczna Liga Misiow była jak Gra o Tron. Zajebisty serial z gownianym zakonczeniem. Nic lepszego nie wymysle. To, ze tak sie stało, ze ten finał zawiodł to sprawa trzech czynikow. Po pierwsze 3 tygodnie przerwy miedzy ostatnim meczem obu ekip a finałem. W czasie tych trzech tygodni Klopp zabrał Liverpool na mini oboz przygotowawczy do Hiszpani. W tym sezonie druzyna była dwukrotnie na takich oboazach i dwukrotnie piłkarze wracali z nich lekko zajechani. Efekty tych zgrupowan przychodziły z reguły w 3 albo 4 meczu, wiec mozna powiedziec, ze Klopp zrobił miły prezent wszytskim selekcjonerom reprezentacji, których piłkarze wystepują w Liverpoolu. Jestem wiecej niz pewien, ze na meczach swoich druzyn narodowych pojawia sie w zajebistej formie. Druga i trzecia przyczyna finału sie ze soba bezposrednio łączą to po krótce. Szybko strzelony gol zdeterminował postawe obu ekip na reszte meczu. Liverpool sie cofnął swiadomie oddał piłke, a Tottenham, który w drugiej czesci tego seoznu jest druzyną na wskros przecietną (ktos sie czuje urazony? Sa tu jacys kibice Kogutow? Niewidze. To spoko), w ataku pozycyjnym jest kompletnie bezradny. I to jest ten trzeci czynnik. I niestety dla nich Wielki Poch bardzo przyczynił sie do spotegowania tej bezradnosci Kogotow wystawiając od pierwszej minuty Harry'ego Kane'a. Wystarczy przesledzic bilans Totkow w drugiej czesci seoznu z Kane'm zdrowym i Kane'm kontuzjowanym by zrozumiec o czym mowa. Tu pozwole sobie na mała dygresje. Przy mojej całej sympatii dla Harry'ego, którego zreszta uwazam za najlepszego angielskiego piłkarza od sam nie wiem kiedy (dokładnie tak), mysle, ze byłoby to z korzyscią dla obu stron gdyby on odszedł z Londynu za jakies grube pieniądze. On w tym momencie zaczyna byc wiekszy niz ta druzyna, wiekszy niz cały klub. Dochodzi do niebezpiecznej sytuacji w której Kane niezaleznie od formy i potrzeby musi znaleźć sie w pierwszym składzie. A kazdy kolejny Manager Kogutów bedzie miał z tym jeszcze wieksze problemy od Maurycego, bo jego pozycja w szatni i klubie bedzie nieporownywalnie gorsza od tego wielkiego budowniczego ostatnich ''sukcesow'' Tottenhamu, za jakiego uchodzi Wielki Poch. Ja taki przypadek znam z autopsji, bo kims takim w Liverpool przez wiele lat był Steven Gerrard. Kazdy kolejny manager miał z nim niesamowity problem i on obok całej masy rzeczy pozytywnych dla Liverpoolu, zrobił tez troche rzeczy, o czym sie z oczywistych wzgledow nie mowi, rzeczy hamujących rozwoj druzyn w których grał. Ta historia zaczęła sie juz od Beniteza i to, ze nie udało mu sie wytransferowac Steve'ego do Chelsea w 2005 roku to był jego najwiekszy błąd, który w konsekwencji kosztował go utrate posady. Ale to juz historia, a jako sie rzekło nie ma sensu niz zyc.

Wrcając do wczorajszego finału.
Liverpool nie zagrał wielkiego meczu ale tez nie musiał takiego zagrac. Dostał przeciwnika słabego.. no mocno sredniego i doskonale wykorzystał prezent jaki dostali od arbitra... bo tak, jestem takiego zdanie,ze takie karne to kuriozum do kwadratu i nie powinny byc dyktowane. A jesli takie sa przepisy to po prostu te przepisy są złe i nalezałoby je jak najszybciej zmienic.
Salah wykorzystał ten prezent i reszte meczu Liverpool mógł grac to co w zasadzie lubi najbardziej (i co najbardziej lubi tez Tottenham) czyli szybkie bezposrednie ataki po przechwycie piłki. A ze nie wychodziło? To wracamy do punktu pierwszego i obozu w Hiszpanii. Nie wychodziło bo piłkarze byli w nienajlepszej formie fizycznej, co sie objawiało masa niedokładnych podan, pochopnych decyzji, spoznionych interwencji etc. Na Tottenham wystarczyło. Na szczęscie.



“It’s hard to think of myself as a legend,
“For me, I’m just a normal lad from Liverpool whose dreams just come true.”

Trent Alexander Arnold.

Młody jest legendą. Tak jest ten klub skontruowany. Oni [k****] zrobili z jebanego Benieza legende za wygranie Stambułu i dali jego pulchną gebe obok takich ikonicznych postaci jak Dalglish czy Paisley. Trzeba sie z tym oswoic. A jak jeszcze dorzuci do gabloty 19 mistrzostwo Anglii to przerosnie tych wszytskich Gerrardow i Carragherow i to dwa pietra w góre. Jedyny sposob w jaki moze to spieprzyc to odjesc z klubu. Fenomen tego dzieciaka ciągle mnie zaskakuje i serio nie bardzo wiem gdzie są jego limity. Wiem za to, ze prawa obrona to w przyszłosci moze byc bardzo duze marnowanie potancjału Scousera. On nie jest jak Andy Robertson, (swoją droga najlepszy lewy obronca w Europie w tym momencie, ktos sie moze usmiechnąc z politowania w tym momencie... w [ch**] to mam), po którym gołym okiem widac, ze to co gra teraz to absolutny limit, sufit jego mozliwosci. Ze to rzelazne płuca, dyscyplina taktyczna, doskonała wrzutka lewa noga i niesamowity charakter. Trent to talent. Taki talent co to od dzieciaka było wiadomo, ze jak mu sie w głowie nie popierdoli to bedzie z niego Pan Piłkarz. Pytanie tylko czy Klopp bedzie chciał i umiał wykorzystac ten talent w pełni. I czy braki na rynku transferowym dorbych prawych obroncow, nie przyspawają Arnolda na stałe do tej pozycji. Byłoby jednak troche szkoda.

To co zrobił Klopp z tą druzyną, szczególnie to co zrobił po sprzedazy Coutinho to prawdziwy majstersztyk. Oni zasłuzyli na ten sukces jak zadna inna druzyna Liverpoolu w przeszłosci która pamietam. Dokładnie tak. Klopp to jebany geniusz. Niech jeszcze tylko przywiezie do domu puchar za mistrzostwo Anglii a obiecuje sobie i wam, ze stawiam w ogrodku jego pomnik.

"I think Lionel Messi is the best player in the world. He should win the Ballon d'Or,".
"So I'm not thinking of that. But if I win, I'll take it. Messi should win it though. He is the best in the world, whether he's in the final or not."

Virgil van Dijk

Nie wiem czy Holender zasługuje na złota piłke czy nie. Wątpie wogóle w sens plebiscytów organizowanych pod koniec roku kalendarzowego, które obejmują połowe jednego sezonu i połowe drugiego. Ale to w zasadzie nie ma znaczenia. Tak jak nie mają wiekszego znaczenia porownania vanDijka do Vidica sprzed 10 lat. Dla jednych zawsze jeden bedzie lepszy od drugiego, a dla innych odwrotnie. Dla mnie Virgil van DIjk jest najlepszym obronca jakiego dane było mi ogladac na zywo. Najlepszym. Kto pamieta tę dyskusje, to drapanie sie po głowach gdy Liverpool kupował go za 75 mln funtów z Southampton? A Klopp juz wtedy wiedział. I tym własnie sie rózni geniusz od przecietnego zjadacza chleba. Klopp to jebanym geniusz. Virgil van Dijk zagrał w tym sezonie w 64 spotkaniach i zaden piłkarz nie był w stanie go przedrylowac ani razu. Smieszna statystyka, co? Tak jak inna, która mówi, ze Holender był najszybszym piłkarzem tej edycji LM ze zmierzoną predkoscią 34km/h. Chłopak ma wszystko. Obronca kompletny. Napewno najlepszy piłakrz Liverpoolu, a byc moze najlepszy piłkarz na swiecie w tym momencie (zaraz po Messim).

"I’m just involved in the development but I get it, we have to win things. It’s really important for us now that people don’t ask all the time about not winning or winning. So, now we’ve won something, we will carry on. We will win and we want to win things, 100%. This group, and I said it, this is only the start for this group.
Jurgen Klopp

I to jest wypowiedz, która ucieszyła mnie nawet bardziej od samego Pucharu Europy. To nie koniec podrozy tego zespołu. To dopiero początek. Koniec moze zostac ogłoszony dopiero jak zdobęda mistrzostwo Anglii.

Wróć do „Puchary Europejskie”