rozpierdala mnie to hajpowanie reprezentacyjnych wyczynow cristiano, gdzie koronnym argumentem za jego wyzszoscia nad messim jest mecz...w ktorym zwinal sie z boiska po 30 minutach przy 0-0 i robote zrobil kto inny. ludzie ktorzy uzywaja takich tekstow - naprawde nie widzicie, jakie to jest komiczne?
i teraz tak - wydaje mi sie, czy gdyby spojrzec wlasnie tak troche bardziej szczegolowo niz na sam fakt, ze eder i guedes dali portugalii dwa puchary, to ronaldo indywidualnie nawet nie jest na podobnym poziomie do reprezentacyjnego messiego, co na sporo gorszym, zawodzil znacznie czesciej, a w swojej 15-letniej karierze w odroznieniu od argentynczyka nie mial nawet JEDNEGO turnieju, na ktorym bylby indywidualnie wsrod najlepszych?
najlepsze, ze to nawet nie jest do konca jego wina, bo w sporcie gdzie gra sie 11 na 11 po prostu nie ma fizycznej mozliwosci, zeby jeden gosc nadrobil braki wszystkich pozostalych, nie da sie i tyle. a dla ogladajacyh mecze i majacych choc troche zrozumienia dla tego, co na ekranie widza powinno byc jasne, ze obecna argentyna moglaby miec na szpicy i messiego i cristiano razem wzietych, a i tak [ch**] by osiagneli przeciwko kazdej zorganizowanej ekipie i nie ma to wiekszego wplywu na ich indywidualne umiejetnosci. dlaczego tak jest setny raz lopatologicznie tlumaczyc nie mam zamiaru. jak ktos po latach ogladania tego sportu sam do tego nie doszedl, to zaden argument go nie przekona



