Mi ich w ogole nie szkoda. Jedyna ich mysla na ten mecz bylo dotrwanie do karnych i tam sprobowanie szczescia. Udalo im sie to ale o tyle o ile w regulaminowym czasie gry szczescie im dopisywalo to w karnych juz nie.
Bardzo nie podobalo mi sie w tym meczu dwie rzeczy. Pierwsza to granie na czas pilkarzy Paragwaju (tutaj jednak mam wieksze pretensje do decydentow ktorzy wciaz nie podeszli powaznie do tego tematu i nie staraja sie z tym walczyc) druga to uzycie VAR. Siedem czy osiem minut na analize sytuacji z karnym to przesada i zaczynam sie lapac na mysleniu ze fajniej gdyby tego systemu jednak nie bylo. Sedzia dobrze poprowadzil zawody ale byl przesadnie skrupulatny gwizdal nawet lekki kontakt i miedzy innymi przez niego mecz tracil plynnosc. W karnych natomiast doslownie przed kazda jedenastka przypominal bramkarzowi ze ma stac na linii. Rozumiem ze takie sa aktualne wytyczne ale wyglada to po prostu niedorzecznie.
Ja w przeciwienstwie do Cementa uwazam ze emocji w tym meczu za duzo nie bylo i niepotrzebnie zarwalem noc. Brazylia jest w ataku zadziwiajaco drewniania. Szczegolnie Gabriel Jesus w tym celuje. Mila fajne wejscie do City ale z czasem wychodza jego niedostatki. Facet ma problemy z celnym podaniem i wykonczeniem dosc prostych sytuacji. Zreszta jego wyraz twarzy sugeruje ze juz przed meczem wyantycypowal iz wlasnie tak to bedzie wygladalo. Na plus Coutinho i Everton (przypomina mi Lavezziego) ktorzy probowali przyspieszac gre i gdy mieli pilke mozna bylo sie spodziewac ze cos wykreuja w ataku.
Ogolnie jednak Brazylia rozczarowala niby zespol jest dobrze budowany ale jednak cos tam ciagle nie trybi.


