No cóż. Mówi się trudno. Szkoda, bo liczyłem na medal tym bardziej patrząc na miałkość takiej Argentyny, ale widać trzeba będzie spróbować za rok. Przypomnę tylko, że Peru to nie jest jakiś chłopiec do bicia - 2011 i 2015 brązowy medal, 2016 odpadnięcie po karnych w ćwierćfinale, teraz już półfinał.
Żeby nie było, nadal jest komu kibicować.
Raz, Peru. Sympatyczna ekipa. Dwa, Chile. Trzy, Argentyna co by skończyło się pierdolenie o Ronaldo > Messi, bo on ma EURO a Messi nic z kadrą nie ugrał.
Każdy byle nie Brazylia, czyli skończy się jak na 1x2 LM - każdy byle nie Liverpool, a i tak wygrali The Reds.


