No właśnie oni wmawiają sobie, że w sumie to wszystko jest spoko, wygląda zajebiście, tylko co jakiś czas się przewraca, bo jej łapy nie wyrabiają. Kiedy widziałam ją dwa tygodnie temu to rzeczywiście nawet biegała, szczekała i było spoko, ale w pewnym momencie schowała ogon pod siebie i zaczęła drżeć, jakby ją bardzo bolało. Pies nie powie, co się dzieje w środku, a może być tak, że chociaż nie widać na zewnątrz, to ona już się bardzo męczy
Nie wiem, zobaczę jutro, jak to wygląda. Mam nadzieję, że rzeczywiście widać poprawę, ale już poprzednie dwa psy dostawały na sam koniec mnóstwo zastrzyków podtrzymujących i ojciec sam w pewnym momencie mówił, że żałuje, że nie ma strzelby, żeby jednej z nich ulżyć.
Ciężki temat, kurde, zwierzęta są przekochane, ale bardzo szybko odchodzą


