Beckham dostaje dyskusyjne czerwo za krytykowanie orzeczeń sędziego. Rozumiem, że jeden sędzia dałby mu czerwo a inny nie. Leo Messi zostaje sfaulowany ewidentnie (tutaj nie ma dyskusji nawet) w polu karnym. Należał się rzut karny a nawet i żółta kartka dla przeciwnika. Tymczasem Leo zostaje ukarany żółtym kartonikiem za symulowanie. Federacja rozpatruje ponownie obie sytuacje i co się dzieje? Musieli chyba jeszcze raz zobaczyć te sytuacje na nagraniach. Becksowi anulowali kartkę. To jest jeszcze do przełknięcia (chociaż moim zdaniem nie powinni w ogóle rozpatrywać apelacji ani ze strony Barcy ani Realu). No, ale gdzie oni mieli oczy oglądając sytuację z Messim? Głupota odebrała im wzrok? Czy może debilizm nagle odebrał im możliwość myślenia? Jak można było tej kartki nie anulować? W takich okolicznościach gówno mnie obchodzą wykazane różnice między żółtą a czerwoną kartką. Rządam tylko sprawiedliwości. Prawdziwej sprawiedliwości a nie według Madrytu.


