Ja widząc twarz Mounta czułem że nie strzeli. Ale zaskoczył mnie, dość pewnie wykorzystany karny. Ale trzeba przyznać że miał trochę łatwiej od Abrahama, od którego tak naprawdę wszystko zależało, bo strzelał jako ostatni, co jest dla mnie totalnym nieporozumieniem. Kto ustalał tę kolejność? Wystawiać młodego na taką próbę, w takim meczu, w takim momencie. Mógł dać chociażby Pedro, który zapewne byl w jeszcze dalszej kolejności, ale w takim wypadku Abraham mógłby spokojnie strzelać choćby jako ten czwarty.
Ogólnie meczyk fajny, dużo się działo. No i dogrywka + karne. Spotkanie wyrównane. Pozostaje pogratulować Liverpoolowi, choć Chelsea spisała się dziś bardzo dobrze.



