Moze o to ze indoktrynizuje sie mlodziez za pieniadze rowniez ludzi ktorzy sa niewierzacy albo ktorzy sa antyklerykalami?Moze o to ze konstytucyjnie jest zapisany rozdzial religii od panstwa a nie jest to przestrzegane?Krzysztof Jarzyna pisze: Z tego co wiem (przynajmniej tak bylo za moich czasow) religia nie jest przedmiotem obowiazkowym - chcesz chodzisz, nie chcesz nie chodzisz. nikt do tego nie zmusza. wiec nie rozumiem o co teraz masz pretensje?
Jasne niby nie jest przymusowe ale dziecko ktore nie chodzi na religie szczegolnie w malych miasteczkach czeka czesto wyobcowanie i ostracyzm.Wiadomo w jakim panstwie zyjemy.To juz nie jest ta slawna Polska sprzed wiekow slynaca z tolerancji gdzie chronili sie u nas ludzie z innych krajow.
Do drugiej czesci Twojej wypowiedzi dodam tylko tyle ze moim zdaniem trudniej jest niewierzyc.Niewierzacy zyja ze swiadomoscia ze nie maja obiecanego kiedys tam nieba zycia wiecznego i niesmiertelnosci (jesli przestrzegaja odpowiednich zasad oczywiscie-a i tak nie wiadomo czy to pomoze bo sa to zasady ustalone przez kosciol ale niech bedzie tak jak mowisz ze to wszystko kwestia wiary).Niewierzacy nie ma takiego "zabezpieczenia" bo jego zycie jest tylko mrugnieciem wszechswiata i czy zyje dobrze czy zle skonczy tak samo.W glebie w nicosci na zawsze.
O modzie na niewiare i negowanie dogmatow religijnych sie nie wypowiadam bo nie rozmawiam o pozerach.


