Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
czarny samael
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8309
Rejestracja: 30 mar 2008, 16:33
Reputacja: 861
Kibicuję: Manchester United FC
Lokalizacja: Toruń

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: czarny samael » 21 sie 2019, 22:53

Boromir pisze:
21 sie 2019, 20:20
Ta gra jest jak nałóg, mam nadzieję, że z tego wyjdę za jakiś czas
Najlepsze jest, że rok temu wpadłem, a wciąż czuję się początkujący z racji tego że tutaj jedna gra trwa setki godzin i nie poznajesz w jej czasie mechanik innych nacji.
Boromir pisze:
21 sie 2019, 20:20
Viki
Mnie skusiła znacznie bardziej rozbudowana rozgrywka pokojowa.
Boromir pisze:
21 sie 2019, 20:20
HoI 4
Tego własnie z uwagi na powyższe nie mam ochoty ruszać, bo to gra stricte wojenna. O wiele bardziej mi się marzy zimnowojenna rozgrywka. :)
Boromir pisze:
21 sie 2019, 20:20
Obecnie jadę Branderburg -> Prussia -> Germany i od pewnego momentu to Prussian space marine wchodzi w rywala jak w masło
Prussia ma chyba najmocniejszą armię, prawda? Jeszcze ich nigdy nie widziałem nawet :mrgreen:
Miałem trzy gry (Francja - pierwsza gra, Austria - pierwsza próba WC [jeszcze nie wiem czy udana, ale chyba trochę zabraknie] i Szwecja - ostry i pokręcony roleplay) i teraz pierwszy raz widzę upadek Ming, ale też bez tego ich niby uber dołującego eventu. Ot, zaczęli graniczyć z wielkim Bengalem i na pysk im padł autorytet cesarza.
Ta mechanika jest świetna i powinna występować wszędzie. Ogólnie to kraje za rzadko robią koalicje przeciw blobom (czy to AI, czy gracza).
Boromir pisze:
21 sie 2019, 20:20
Potem chyba skuszę się na Venice -> Italy -> Rome z Mare Nostrum jako cel główny.

Albo Krymem zrobić Ruś Kijowską?
Ja chyba będę szedł na zmianę roleplay->WC->roleplay->WC.
Pierwszą grę miałem Francją i w ogóle dopiero ogarniałem mnóstwo rzeczy, a pierwszy tydzień głownie siedziałem na YT i eu4.wiki. :-P
Austrią uczyłem się HRE i je wygrałem, a teraz mam 1675 rok i z obliczeń mi wynika że jednak nie wezmę świata bo dopiero napocząłem Ming, a z Rosją graniczę przy Moskwie, przy czym Osman już nie istnieje, ale kraje indyjskie i Timruidzi nie ruszeni.
I trzecia gra Szwecją, którą własnie chcę przejść na Viki, bo narzuciłem sobie brak rozpoczynania wojen z tymi któzy wcześniej mnie nie sprowokują (tzn. dadzą mi jakiekolwiek casus beli to sobie sam zdobędę kolejne i za 10 lat), co choleeeeernie blokuje rozgrywkę, ale za to:
-raz na 50 lat cheatami wymuszam unię personalną jeśli miałbym wygrać dynastię przy śmierci przynajmniej 65-latka (zdarzyło się dwa razy: z Salzburgiem i Brytanią [zwykłą, nie Wielką :-P])
-mam pod sobą zwasalizowane kraje HRE i zamiast je jednoczyć, to po prostu cheatami włączę pod siebie wszystkich ówczesnych wasali, ale od razu po zmianie stanę się republiką (obecnie monarchia konstytucyjna i nawet nie członek HRE).
-uznałem wrogów spoza HRE z odpowiednika wojny trzydziestoletniej, za "wiecznych wrogów" i będę ich cisnąć do końca świata :-P

Z drugiej strony narzuciłem sobie wybór proobywatelskich decyzji nawet kiedy są niekorzystne i taki też wybór idei (humanizm zamiast eksploracji, gdzie i tak bunty nie były realnym problemem).

Ogólnie bawiła mnie wojna religijna w HRE. Po mojej, protestanckiej stronie, były katolickie Polska i Hiszpania, a także zreformowana Austria, Węgry i Saksonia, a po przeciwnej katolicki cesarz czeski, katolickie Brandenburgia, Holandia, Wenecja i Francja, a z nimi... prawosławna Moskwa (Rosja nie powstała :wink: ) i sunniccy Osmanie ( :haha: ). Plus pomniejsi po obu stronach oczywiście.
Rzuciłem Czechom wyzwanie, kiedy Osmanie podbijali Mamluków i Hormuz i zanim ci się pojawili, to już położyłem wszystkich oprócz Moskwy i Turków właśnie :-D
Czesi musieli mieć zdziwko, bo na początku wojny to było tak 200k po mojej stronie vs 300k po ich :-P
To i odziedziczenie przez Polskę tronu Francji to dwie najdziwniejsze rzeczy, które widziałem do tej pory :-)

Wróć do „Hyde Park”