Najlepsze jest, że rok temu wpadłem, a wciąż czuję się początkujący z racji tego że tutaj jedna gra trwa setki godzin i nie poznajesz w jej czasie mechanik innych nacji.
Mnie skusiła znacznie bardziej rozbudowana rozgrywka pokojowa.
Tego własnie z uwagi na powyższe nie mam ochoty ruszać, bo to gra stricte wojenna. O wiele bardziej mi się marzy zimnowojenna rozgrywka.
Prussia ma chyba najmocniejszą armię, prawda? Jeszcze ich nigdy nie widziałem nawet
Miałem trzy gry (Francja - pierwsza gra, Austria - pierwsza próba WC [jeszcze nie wiem czy udana, ale chyba trochę zabraknie] i Szwecja - ostry i pokręcony roleplay) i teraz pierwszy raz widzę upadek Ming, ale też bez tego ich niby uber dołującego eventu. Ot, zaczęli graniczyć z wielkim Bengalem i na pysk im padł autorytet cesarza.
Ta mechanika jest świetna i powinna występować wszędzie. Ogólnie to kraje za rzadko robią koalicje przeciw blobom (czy to AI, czy gracza).
Ja chyba będę szedł na zmianę roleplay->WC->roleplay->WC.
Pierwszą grę miałem Francją i w ogóle dopiero ogarniałem mnóstwo rzeczy, a pierwszy tydzień głownie siedziałem na YT i eu4.wiki.
Austrią uczyłem się HRE i je wygrałem, a teraz mam 1675 rok i z obliczeń mi wynika że jednak nie wezmę świata bo dopiero napocząłem Ming, a z Rosją graniczę przy Moskwie, przy czym Osman już nie istnieje, ale kraje indyjskie i Timruidzi nie ruszeni.
I trzecia gra Szwecją, którą własnie chcę przejść na Viki, bo narzuciłem sobie brak rozpoczynania wojen z tymi któzy wcześniej mnie nie sprowokują (tzn. dadzą mi jakiekolwiek casus beli to sobie sam zdobędę kolejne i za 10 lat), co choleeeeernie blokuje rozgrywkę, ale za to:
-raz na 50 lat cheatami wymuszam unię personalną jeśli miałbym wygrać dynastię przy śmierci przynajmniej 65-latka (zdarzyło się dwa razy: z Salzburgiem i Brytanią [zwykłą, nie Wielką
-mam pod sobą zwasalizowane kraje HRE i zamiast je jednoczyć, to po prostu cheatami włączę pod siebie wszystkich ówczesnych wasali, ale od razu po zmianie stanę się republiką (obecnie monarchia konstytucyjna i nawet nie członek HRE).
-uznałem wrogów spoza HRE z odpowiednika wojny trzydziestoletniej, za "wiecznych wrogów" i będę ich cisnąć do końca świata
Z drugiej strony narzuciłem sobie wybór proobywatelskich decyzji nawet kiedy są niekorzystne i taki też wybór idei (humanizm zamiast eksploracji, gdzie i tak bunty nie były realnym problemem).
Ogólnie bawiła mnie wojna religijna w HRE. Po mojej, protestanckiej stronie, były katolickie Polska i Hiszpania, a także zreformowana Austria, Węgry i Saksonia, a po przeciwnej katolicki cesarz czeski, katolickie Brandenburgia, Holandia, Wenecja i Francja, a z nimi... prawosławna Moskwa (Rosja nie powstała
Rzuciłem Czechom wyzwanie, kiedy Osmanie podbijali Mamluków i Hormuz i zanim ci się pojawili, to już położyłem wszystkich oprócz Moskwy i Turków właśnie
Czesi musieli mieć zdziwko, bo na początku wojny to było tak 200k po mojej stronie vs 300k po ich
To i odziedziczenie przez Polskę tronu Francji to dwie najdziwniejsze rzeczy, które widziałem do tej pory



