Powiem Ci, że przez angielskie wersje nazw geograficznych już mi się zaczynają mylić polskie
Lorraine zamiast Lotaryngii, Aachen zamiast Akwizgranu i zapominam co jakiś czas polskich nazw.
Ni chu chu. Jak czasem wchodzi event z kretynizmu gry, to nie mogę nad tym przejść do porządku dziennego. Miałem Francją wojnę z Hiszpanią i jednocześnie małżeństwo i wypalił event o pomocy rodzinie i Hiszpanie poprosili mnie o przysłanie kilku tysięcy rekrutów.
Poza tym roleplay by mi nie przeszedł. Taki numer jak teraz gram Szwecją absolutnie by nie wszedł i jedyne co mógłbym roleplayować, to samo ograniczanie się co krok bez jakichkolwiek bonusów. Te wprowadziłem właśnie do kwestii dynastycznych, bo IMO źle to zbudowali. To powinno być drzewko powiązań i koligacji rodzinnych z herbami i całą tą zabawą, gdzie o tron ubiega się X członków rodzin.
Drugi największy ból to brak możliwości ekspansji religijnej, co jest świetnie zrobione w Civ V.
Niby kolejne rozszerzenie ma dać coś więcej w katolicyzm. Ciekawe nowe mechaniki dla papistów. O ile następną grę polecę WC Timruidami lub w końcu tym przekoksowanym Ming (niby są poza TOP5 w WC, za m.in. Polską) w oparciu o którąś hinduską wiarę lub konfucjanizm.
EU IV to dziwna gra, bo z góry wiesz że nie rozegrasz wszystkich mozliwych scenariuszy, więc chciałbym wejść w te wszystkie którym poświęcili najwięcej czasu i te najdziwniejsze. Także i Kilwa, i Potiguara/Irokezi są na przyszłość brani pod uwagę
A nawet jakiś mniej rozbudowany scenariusz z przyszłości, co by zacząć USA i wejść w Viki.



