Przedstawiam opis mojego urlopu, tym razem padł wybór na Tunezję, troszkę się tej dziczy obawiałem, ale jak się później okazało, zupełnie niepotrzebnie, miejscowi bardzo mili, za drobny bakszysz są w stanie latać wokół ciebie z obsługą na poziomie prawie królewskim
Hotel Liberty Resort na przedmieściach Monastyru, to nasz wybór, https://pl.tripadvisor.com/Hotel_Review ... orate.html, oceniany raczej bdb, zdarzają się minusy, ale to głównie ludzi narzekających na wszystko. Jak zaznaczyłem, wystarczyło dać parę euro napiwków i nawet nie musiałem się w hotelu ruszać z leżaka czy krzeseł wieczorem podczas animacji, kelnerzy sami podchodzili, zabierali szklanki i przynosili nowe drinki, a faktycznie większość osób była olewana
BTW hotel od początku tego sezonu ma nowego właściciela, troszkę inną nazwę, w tym roku poziom dużo dużo wyższy
Pod każdym hotelem stały taksówki, można było też jeździć i zwiedzać komunikacją miejską, ale rozkładu brak, teoretycznie jeździć miały co 20-25 min, ale szkoda czasu, jak za 10 dinarów (ok 14zł) można było przejechać trasę ok 15 km (np. do Sousse).
Hotel oceniam bardzo pozytywnie, już przy okazji samego zameldowania dostaliśmy powitalny drink orzeźwiający

Co zwiedziliśmy? Jak na tydzień, uważam że dość dużo, gdyż ja jestem typ głównie plażing/smażing/drinking, ale... poniżej wklejam zdjęcia

Ribat w Monastirze, najbardziej znany w całej Tunezji, to tutaj kręcili m.in. Angielski Pacjent czy w Pustyni i w Puszczy.

Typowe w kurortach turystycznych miejsce do pstrykania sobie fotek, I love Monastir, nad samym morzem, dosłownie 2 min od tego Ribatu.



Później udaliśmy się zwiedzać zwyczajne uliczki Monastiru, z jednej strony trochę zagadkowe lokalizacje, z drugiej ukazujące dużą biedę i kontrast do ścisłego turystycznego centrum. Miejscowi ludzie żyją bardzo skromnie, do wielu mieszkań, domów są drzwi otwarte.




Następnego dnia odbyliśmy ponad 2 godzinny rejs statkiem pirackim
Drineczek na orzeźwienie




W inny dzień wybraliśmy się zwiedzać Sousse (Susa po polsku), jest to duże miasto, trzecie pod względem lb mieszkańców Tunezji. Zwiedziliśmy zarówno Medynę, jak i Ribat oraz ścisłe centrum turystyczne (ostatnie foto to droga w kierunku plaży). Na przedmieściach Sousse kilka lat temu były największe zamachy terrorystyczne i to niestety widać, kilka naprawdę dużych hoteli z widokiem na plaże jest ruinami, zbankrutowały.



Powyżej z kolei wycieczka do Kartaginy, wzgórze Byrsa, muzeum kartagińskie, na zdjęciu za mną Katedra Św. Ludwika




Kolejna przystań to Sidi Bou Said, jedno z najbardziej malowniczych miast całej Tunezji. Błękitno-białe miasteczko, niczym Santorini

Kolejnym krokiem były rzymskie termy/łaźnie w Kartaginie, czyli można było dowiedzieć się jak wyglądało życie za Antoniusza


Ostatnim miejsce, które zwiedziliśmy była stolica państwa, czyli Tunis. Na zdjęciu ścisłe centrum, Plac Niepodległości, Katedra św. Wincentego à Paulo (w 1998 katedrę odwiedził Jan Paweł II) pomnik wielkiego arabskiego uczonego, filozofa, z którego cała Tunezja jest bardzo dumna, Ibn Chalduna. Spacerek główną Avenue Habib-Bourguiba (pierwszy prezydent niepodległej Tunezji, jego imieniem nazwane jest też m.in. lotnisko w Monastirze), medyna w Tunisie
Ogólnie jestem bardzo zadowolony. Tunezja to bardzo tanie państwo, bardzo bezpieczne państwo, na każdym kroku patrole policyjne. Każdemu podróżnikowi je polecam



