W czasach jak jeszcze byłem biednym studenciakiem zapoznałem się z jedną laską, jak się potem okazało z wyższych sfer. Oczywiście jak się z nią zapoznawałem o tym nie wiedziałem i po pierwszym spacerze zaproponowałem wyjście gdzieś na miasto. No to rzuciła nazwą jakiejś restauracji to mówię, że spoko i się zgadamy. Pech chciał, że po sprawdzeniu w restauracji okazało się, że to była restauracja gdzieś za miastem, w stylu tych zajazdów dla bogaczy, nad jeziorkiem z przystanią itd.
Zadzwoniłem do niej, że chyba jest nienormalna jak biedakowi studentowi geologii proponuje wyjście do takich miejsc i że myślałem raczej o Sfinksie na Starym Rynku (kiedyś był) XD
Co się okazało wcale nie była zła, a nawet się ucieszyła bo twierdziła, że faceci wiedząc, że jest dziana strasznie się prują na pokazanie swojego ego i żaden nie chciał odmówić, chociaż po niektórych było widać, że ich nie stać.
Po tej "kłótni" poszliśmy normalnie na piwo do pubu
Dziewczyna całkiem normalna, chociaż na dłuższą metę czuć jednak było zamiłowanie do pieniądza (nie w negatywnym sensie, po prostu bogaci ludzie mają inne problemy niż większość społeczeństwa) i nic z tego nie pykło.


