Nie wiem jak Bielsa to robi, ale to jest pod pewnym kontem ten sam poziom trenera co np Conte czy Guardiola czy Pocch, chodzi o rozwój graczy, to jest wręcz niesamowite. Bamford, zawodnik tułający się po klubach, którego odpalano z każdego klubu, wreszcie znalazł swoją oazę spokoju pod skrzydłami Marcelo, gość strzela, asystuje, a przypomina Croucha. To samo Klich, ten gość to jest kluczowy element układanki Bielsy, kolejny zawodnik po przejściach, odpalany z niemal każdego klubu, nawet w słabej lidze Holenderskiej go skreślili, u Bielsy absolutnie niezastąpiony. Tych przykładów jest więcej np Berardi, Alioski, Ayling.
Leeds zaczęło doprawdy znakomicie.
Teraz jednak łyżka dziegciu do tej beczki miodu, prawdziwych mistrzów poznaje się po tym jak kończą, i obawiam się tego znakomitego początku, tak samo było w zeszłym roku, Leeds do ostatnich kolejek miało awans w kieszeni, później przyszło wypalenie, i przerżnęli najważniejsze mecze w sezonie. Moim zdaniem pod względem kadry niewiele się zmieniło, ciągle gra ta sama jedenastka, z jedną zmianą, może dwoma, nie wiem ile zagrają meczy w tym sezonie ale 50 spotkań nie dadzą rady grać w taki sposób jedną jedenastką, to jest fizycznie niemożliwe. Tego się najbardziej boję, że znowu w kluczowym momencie się wysypią, oby nie bo ten sezon to jest idealna szansa by wreszcie awansować po tylu latach nieobecności, rywale nie wydają się jakoś specjalnie potężniejsi niż pawie, okoliczności są sprzyjające, żeby tylko nie pojawiła się sytuacja że znowu największym wrogiem Leeds będą własnie oni sami. Jeszcze jedna sprawa, 5 kolejek za nami a Jack Clarke nawet raz nie został powołany
No cóż, cieszmy się tym co jest, jednak z lekką nutą niepewności o to co będzie dalej, bo mając w pamięci zeszły sezon wiem jak ciężkie potrafi być życie kibica Leeds.



