Smutny wpier*ol wczoraj dostaliśmy, pierwszy raz w tym sezonie byłam rozczarowana postawą Rakowa, mimo że ambicji chłopakom odmówić nie można, bo po 2:0 w plecy na dzień dobry wielu by się totalnie poddało. Jednak przegrywanie meczu jeszcze w szatni zawsze boli i irytuje, bo nie tak to powinno wyglądać.
Papszun słusznie wziął większość winy na siebie, zwracając uwagę na słabe przygotowanie drużyny i rotacje w składzie. Mam nadzieję, że trochę się w tym względzie poprawimy, bo zaczyna się wkradać totalne zagubienie.


