Alkohole

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 27 paź 2005, 21:03

kaczy pisze:To bylo gdzies na począdku wakacji . z chrzesnym i jego kumplem jeszcze wychlaliśmy razem na trzech troche (bylo ze 2,7 litra ) .
No wiec bylem juz konkretnie nawalony , to jeszcze poszliśmy se przyjarać lufe . Że moj organizm niedoświadczony i mlody , to nie czekalem 5 min , jak mnie chwycilo porządnie . to bylo okolo godz 3 , ledwo dobrze do luzka sie polozylem , i nagle zazygalem sie caly i calą pościel , nie moglem sie ruszyć , mialem wrażenie jaby śmierć mnie miala wziąść ze sobą . o 7 juz ktos mnie rozbudzil . Zrobiliśmy wtedy porządek w mieszkaniu ( a bylo to lokum mojej cioci) trzeba bylo wywalić poszwy i przescieradllo . A co gorsza o 9 mialem trening , jak juz wspominalem bylo to lato , okolo 30 stpniowa parowa z rana , a my mielismy przygotowanie do sezonu . trening trwal okolo 1,5 godziny i byl caly biegowy .
To ja MIAŁEM kolegę, który ciągle chodził nawalony, albo trzeżwiał. MIAŁEM bo pewnego razu jak zawsze tak się nawalił, że nie był w stanie nic zrobic. Wiem że nawalony spał sobie na podłodze. I nagle zaczął żygać, a że nie był w stanie nawet się ruszyć to się udusił swoimi żygami. I nikt nie mógł mu pomóc bo był sam w pokoju.
A tobie kaczy gratuluję :brawo: masz się czym chwalić!!! Jesteś na dobrej drodze żeby przeżyc to samo!!! Mój kolega też uważał że to tylko zabawa, jest super, nic mu się nie stanie i swoimi przygodami chwalił się dookoła.

Wróć do „Hyde Park”