Kosciół

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13047
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3333
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post autor: Chlopaczek » 28 paź 2005, 2:09

Krzysztof Jarzyna pisze: Hehe, esencja dyskusji. takiej na poziomie, oczywiscie :wink: (to nam przyslodzilem :lol: )
Czasami tak to jest ze jak czlowiek sam siebie nie doceni to nikt go nie doceni :mrgreen:
Krzysztof Jarzyna pisze:Ciezko jest powiedziec zrobil to i to. Jego nauka, to jakim byl czlowiekiem, to jak potrafil sobie zjednywac ludzi, to ze byl jednym z najwiekszych papiezy w historii, to ze szanowal go caly swiat, to ze kochaly go miliony ludzi... czy to nie robi z niego wielkiego czlowieka? nie wiem, byc moze jestem podatny na wplywy, ale dla mnie byl on wielki.
W jednym z ostatnich postow napisales ze nawet abstrahujac od wiary byl jednym z najwiekszych Polakow.Ale ok nie bede sie czepial :wink:
Nawet posilkujac sie wiara ciezko mi zobaczyc te wielkie zaslugi.Bo przeciez JP2 nie uchronil Europy przed laicyzacja.Nie zatrzymal tego procesu.Nie zatrzymal tez spadku wyswiecen na ksiezy bo jest ich niedobor (wspomniany juz eksport).Ktos powie (juz sam przytocze argumenty na to ze byl dobrym papiezem) ze prowadzil dialog z innymi wyznaniami chcial je zblizyc do siebie (moim zdaniem to karkolomne przedsiewziecie).A ja wtedy odpowiem ok ale publikujac dokument "Dominus Isus" (Ratzinger) Watykan w duzej mierze zamknal ten dialog bo jest tam zdanie ze tylko religia katolicka jest gwarantem zbawienia.To sie nie moglo podobac.
Na pewno staral sie przekazac jakies wartosci szczegolnie mlodziezy na ile to sie udalo kazdy moze ocenic sam.Bo tak naprawde - pisalem o tym po jego smierci - wiekszosc katolikow go nie sluchala.Nie wiedzieli jaka jest tresc jego homilii bull papieskich mysli zawartych w jego ksiazkach.Byla garstka ktora starala sie to zglebiac ale jak proszono przypadkowych ludzi zeby wymienili nazwe chociaz jednego pisma napisanego przez JP2 (nie liczac ksiazek bo wtedy "Pamiec i tozsamosc" sama sie narzucala) to nikt nie odpowiezdzial (taki eksperyment po jego smierci przeprowadzono).
Ale nie musisz sie martwic ze tak naprawde ciezko Ci to sprecyzowac bo rozmawialem na ten tematu z kilkoma osobami a ani jedna nie potrafila.Zawsze tylko o dobroci przebaczeniu milosci modlitwie czasami tez padnie nadzieja dobry kontakt z mlodzieza i tyle.
I oczywiscie przyczepie sie do tego ze caly swiat go szanowal.Nie caly swiat go nie szanowal.
Krzysztof Jarzyna pisze:W ogole to mysle, ze wybijanie (sorki) Aztekow czy Majow mialo nie az tak duze korzenie religijne, ale mniejsza z tym. w kazdym razie nawet jezeli, to Ty mowisz o tym fanatyzmie wtedy, a ja mowie ze symbole sa do dzis obecne w zyciu publicznym. a co jak co ale USA nie mozna chyba zarzucic, ze sa panstwem koscielnym, czy tez katolickim.
Tak mialo rowniez przyczyny zarobkowe (zloto przyprawy).Nie odpowiem czy nawracano ich a przy okazji zabierano ich dobra czy moze odwrotnie.
Ale jaki byl sens tego przykladu.Mianowicie taki ze jak juz wspomnialem to kolonizatorzy przyniesli szczep chrzescijanski (tak to ladnie ujme) do Ameryki.Reszta to tylko nastepstwo.Bo nie bylo przeciez tak ze wynaleziono auto a dopiero na jego potrzeby kolo.
USA nie jest oczywiscie panstwem katolickim czy koscielnym ale wyznania wiekszosciowe w tym kraju wywodza sie z chrzescijanstwa.

Krzysztof Jarzyna pisze:Troche nieprecyzyjnie sie wyrazilem. chodzi o to, ze jezeli KrK jako organizacja, a takze wsztskie dogmaty, prawdy wiary bylyby doskonale, nieskazitelne, niepodwazalne itd, latwiej byloby wierzyc. to nie byloby zadne wyzwanie. co to za wyczyn wierzyc w cos co jest pewne?
Tak jesli cos jest pewne to nie mozna juz tego nazwac wiara.Naturalnie spotykam ludzi ktorzy mowia ze "Bog istnieje na pewno" no ale wiesz jak to jest :wink:
Krzysztof Jarzyna pisze:Wiem cos o tym, bo z racji tego czym sie teraz zajmuje(co studiuje) mialem duzo do czynienia z historia. i to nie tylko taka szkolna.
Jakie to studia ze sa tam az tak ciekawe rzeczy? :)
Krzysztof Jarzyna pisze:Ale musimy rozgraniczyc niejako wiare z kosciolem. wiem ze generalnie to jest jedno (przynajmniej tak powinno byc) ale o ile mozna powiedziec (ewentualnie) ze kosciol niejako narzucil (przyjmujac Twoja teorie) dogmaty, to jednak wiara chyba sama w sobbie nie ogranicza woli czlowieka. widac na Twoim przykladzie - nie chcesz nie wierzysz. nikt Cie nie znusi. wiara Cie nie zmusi.
Jak dla mnie to powinno byc wyrazne rozgraniczenie miedzy wiara a kosciolem.Ja te dwie sprawy postrzegam zupelnie oddzielnie.Niestety czasami jest tak ze atakujac kosciol ludzie odbieraja to jako moj atak na wiare Boga i cala religie.
Mam nadzieje ze nasza rozmowa bedzie toczyc sie na plaszczyznie kosciol ale nie da sie uniknac nawiazania do Boga.Trudno mi czasami uniknac scalania tych dwoch spraw bo granica jest dosc niewyrazna a poza tym zostalem tak wychowany Bog wiara kosciol i jednak pewne nalecialosc zostaly.W kazdym razie chcialbym unikac dyskusji ktora wiara jest lepsza a ktora gorsza i tak dalej.
Co do narzucania.Teoretycznie sami sobie wybieramy nasza wiare (praktycznie to nie jest takie proste).Sadze jednak ze jak juz jakas przyjmiemy to to jednak w pewnym stopniu ogranicza nasza wolna wole a najbardziej nasze myslenie wzgledem innych religii.Gombrowicz pisal ze zawsze wpadniemy w jakas forme ("Ferdydurke" polecam wszystkim) i chyba to prawda.Zawsze cos nas ogranicza chociaz niby wybieramy dowolnie.
Moj przyklad nie jest chyba najbardziej fortunny.Z jednego mianowicie powodu.Gdyby nie jedno wydarzenie w moim zyciu to nie wiem czy zaczalbym sie zastanawiac nad wiara religia Bogiem czy kosciolem.Moze zylbym nie zastanawiajac sie tak bardzo nad tym (w koncu to wygodne) i teraz razem z Toba dyskutowalbym z jakims Chlopaczkiem (bo liczba Chlopaczkow musi sie zgadzac :mrgreen: ).Potrzebny jest czasami strasznie mocny bodziec zeby sie od tego uwolnic (bo ja traktuje to jako forme wolnosci).Ja taki mialem ale innym go nie zycze.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”