Werder - RB Lipsk 0:3
Przetrzebiony kontuzjami Werder (z gry wyłączeni są m.in. Moisander, Augustinsson i Bartels) przegrał w starciu z liderem z Lipska, choć zaczął spotkanie całkiem nieźle. W pierwszych minutach piłkarze z Weserstadion atakowali, kilka razy dobrze pokazał się Josh Sargent, a indywidualnych akcji próbował Benjamin Goller. Mimo to Lipsk już w 13 min. objął prowadzenie - po dośrodkowaniu Nkunku z rzutu rożnego Willi Orban uderzeniem głową zmieścił piłkę przy dalszym słupku. 1. połowa byłą meczem walki, sytuacji bramkowych było niewiele, nie brakowało za to ostrych fauli i spięć. Lipsk średnio radził sobie z konstruowaniem ataków pozycyjnych, ale ponownie z pomocą przyszedł stały fragment gry - w 35 min. Sabitzer kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego nad murem podwyższył prowadzenie podopiecznych Nagelsmanna. W końcówce Werder ponownie poderwał się do ataków, jednak niewiele z tego wynikło. Po przerwie goście zmarnowali kilka świetnych okazji na zdobycie trzeciego gola - Timo Werner idealnie dośrodkował na głowę Nkunku, który w dogodnej sytuacji spudłował, a strzały Wernera i Lainera obronił Pavlenka. Sytuacja Lipska skomplikowała się po drugiej żółtej kartce dla Lainera (moim zdaniem wątpliwej, za zagranie ręką, które chyba nie było w pełni intencjonalne - pokazuje to też problem z zasadami użycia VAR, bo wobec czerwonej kartki po dwóch żółtych VAR nie mógł mieć zastosowania). Grająca w dziesiątkę ekipa gości oddała pole Werderowi, który w końcówce przejął inicjatywę - aktywny był zwłaszcza BIttencourt. Mimo to Lipsk dobił rywala trzecim golem - strzał Haidary obronił jeszcze Pavlenka, ale przy dobitce Urugwajczyka Marcelo Saracchiego nie miał już szans na skuteczną interwencję. Dzięki zwycięstwu goście zachowali fotel lidera Bundesligi.



