Do mnie czasem przychodzą klienci z takimi przedpotopowymi urządzeniami, jak człowiek się przyzwyczai do szybkiego smartfona, to ustawienie klientowi czegokolwiek na sprzęcie sprzed 8-9 lat nieźle testuje ludzką cierpliwość.
Jak pracowałem w Orange, mieliśmy w ofercie telefon o nazwie Orange Rise. Konsultanci to dopychali do Zetafonów, a to było tak strasznie słabe, że czasem w ogóle reagowało na dotyk za trzecim-czwartym naciśnięciem (albo tyle trzeba było czekać, nie miałem cierpliwości i zawsze nakurwiałem). Uważam, że sprzedawanie czegoś takiego to brak sumienia.



