Ja bym się z tym zgodził wówczas gdyby płaca minimalna nie była w sztuczny sposób podnoszona (niedostosowany do realiów rynkowych) bo tez uważam ze można się przekwalifikować i zmienić branże ( sam tak zrobiłem) ale w momencie wprowadzenia takiego minimalnego wynagrodzenia w sposób odgórny i nie dostosowany do podaży i popytu na rynku pracy poziom płac niektórych grup zawodowych zostanie wywindowany w górę w sposób nieadekwatny do ich wartości. I teraz powiedz ten swój tekst w stylu „idź sprzątać” do kogoś kto 10 lat pracował na to żeby wykonywać określony zawód wykonuje go dobrze żeby poszedł sprzątać bo tam można zarobić podobna kasę lub nawet więcej.Rozumiem, że tobie to się podoba, bo lubisz tego typu okazje, ale to jest pojebane. Co innego gdyby to sprzątanie wymagało talentu i wieloletniego przygotowania albo szczególnych wyrzeczeń (np. Kierowca tira który niekiedy przez wiele tygodni nie ma kontaktu z rodzina) ale nie jest. I żeby było jasne ja nie mówię tu o tych wszystkich magistrach co to powybierali różne socjologie (bije tu tez do siebie) tylko o ludziach którzy maja fach w ręku.ozob pisze: ↑12 paź 2019, 18:20Skoro warunki systemowe na to pozwalaja to niech zarabia. Nie mam z tym problemu poniewaz koniec koncow kazdy pracujacy sprzedaje swoj wolny czas za pieniadze. Nie odpowiadaja Ci zarobki w sekretariacie to idz na miotle.MarcinW pisze: ↑12 paź 2019, 18:15Czyli uważasz ze np. sprzątaczka (z całym szacunkiem do jej pracy), która nic nie dała z siebie (wyłączając z tego przypadki ze nie miała ku temu warunków) nie chciała się uczyć zaś edukacje skończyła na zawodówce powinna zarabiać tyle co np. osoba która skończyła Politechnikę ? A również wielu inżynierów nie zarabia obecnie wiele więcej niż 4000 brutto
Zastanwial sie ktos kiedyś jak ilosc wszelakiej masci inzynierow czy magistrow wychodowanych w oststnich 3 dekadach ma wplyw na zapotrzebowanie na ich uslugi na rynku pracy?



