Ja nie mam pretensji oto, ze ktos moze i pewnie zarabia wiecej w takiej czy innej profesji. Dziwnie jednak sie sklada, ze najbardziej rozczarowni sa Ci, ktorzy uwierzyli, ze studia, magisterka, praca od poniedzialku do piatku za biurkiem uczyni ich zycie lepszym od innych. Rynek pracy Was wyruchal? Co za nowosc.
EDIT: I pozdro dla Jana Kowlaskiego. Ten to musi miec zycie.



