Tutaj jest więcej:Mandziara żąda od Wisły 640 tys. euro
640 tys. euro zażądał od Wisły menedżer Adam Mandziara i jego firma Avancesport. - To próba wyłudzenia pieniędzy, sprawa nadaje się do prokuratora! - alarmują w Wiśle
Faktura od szwajcarskiego agenta trafiła do krakowskiego klubu w piątek. Za co Mandziara domaga się tak dużej sumy? Za rzekome pośrednictwo przy transferach Macieja Żurawskiego i Jakuba Błaszczykowskiego, przygotowanie schematu organizacyjnego klubu (wycenione na 20 tys. euro) i doprowadzenie do współpracy Wisły z Bayerem Leverkusen i Bayernem Monachium. - Dokumenty o wymianie doświadczeń z niemieckimi klubami figurują w naszych aktach, ale Wisła z tej współpracy nie korzysta - dowiedzieliśmy się w klubie.
Co ciekawe, rzecznikiem wypłaty tak dużej sumy Mandziarze jest... p.o. prezesa Zdzisław Kapka, który - gdy w styczniu 2005 r. stracił pracę przy Reymonta - przez pół roku pracował u Mandziary. Później, po powrocie do klubu, przez dłuższy czas korzystał nawet z samochodu tego menedżera - srebrnego audi na szwajcarskich numerach.
Jak było z transferem Żurawskiego do Celticu? Wiślaków ze szkockim menedżerem Sparksem skontaktował Dariusz Wdowczyk. Później kluby negocjowały bez pośredników. Kapka zabrał jednak Mandziarę do Glasgow na podpisanie umowy transferowej. W klubie mówiło się, że w charakterze tłumacza.
Udział Mandziary przy transferze Błaszczykowskiego był jeszcze mniejszy, bo żaden. Wujek piłkarza - Jerzy Brzęczek - zadzwonił do dyrektora sportowego Wisły Grzegorza Mielcarskiego, który wspólnie z trenerem Wernerem Liczką postanowił przyjrzeć się Kubie, i Błaszczykowski był już wiślakiem. Klub zapłacił za niego Częstochowiance ekwiwalent za wyszkolenie - 70 tys. zł. Teraz Avancesport oczekuje prowizji menedżerskiej w wysokości ok. 100 tys. euro.
Jak nas zapewniono w Wiśle, nie było żadnych umów, które pozwoliłyby Avancesport na żądanie takich opłat.
Klub mistrza Polski już od dawna traci na współpracy z Mandziarą. Jak się dowiedzieliśmy, gdy Wisła pozyskiwała za długi (1 mln zł) Jacka Kowalczyka z GKS-u Katowice, zaradny menedżer nie zadowolił się prowizją od transferu. Mandziara świetnie zabezpieczył swoje prawa na wypadek kolejnego transferu tego piłkarza. Gdy klub mistrza Polski będzie sprzedawał Kowalczyka, 20 proc. kwoty transferowej musi trafić na konto Avancesport, ale nie może to być mniej niż... 300 tys. euro. Nawet więc jeśli Wisła za darmo odda zawodnika, i tak będzie musiała zapłacić owe 300 tys. euro.
Gdy Wisła kupowała z Obilicia Belgrad Nikolę Mijailovicia za 300 tys. euro, prowizja dla Mandziary wyniosła... 350 tys. euro. Zwyczajowo stawki menedżerskie od podobnych transakcji to maksymalnie 5-10 proc. kwoty transferowej. Transfery Nikoli i Kowalczyka również pilotował Kapka.
Jednak na współpracy z Mandziarą Wisła nie zawsze traciła. Klub wzmocnili na zasadzie wolnego transferu Radosław Majdan i Tomasz Kłos (choć i w jego wypadku prowizja dla menedżera była dosyć wysoka).
http://sport.gazeta.pl/sport/1,65025,2993757.html
Może się w końcu Cupiał nauczy. Basałaj, Praski, Mandziara... Ale mi ciśnienie skoczyło
Przy okazji; udział Kapki jest jasny. Czy czasem działanie na szkodę klubu, tworzenie w firmie, w której się pracuje, republiki kolesi, naciągnie pracodawcy na kasę, nie podchodzi pod jakieś paragrafy? I czy rada nadzorcza ma mózgi w ...? Istnieje coś takiego jak konflikt interesów. Nie zatrudnia się człowieka, który pracował w firmie menadżerskiej, z którym klub utrzymuje kontakty, na stanowisku prezesa
Ehh, to nasze polskie bagno. A tam gdzie najwięcej kasy, to muchy najbardziej zlatują się. Jak do...



