Ależ odpowiedź jest szeroko znana: kasa.Chlopaczek pisze: ↑30 paź 2019, 16:02Ja bym chcial sie dowiedziec nie czyja to wina ale jakie sa pomysly zeby zaistniala sytuacje zmienic.
Ludzie chcą wierzyć, że to problem instytucjonalny, administracyjny, czy biurokratyczny. Wszystkie problemy mają brać się z tego, że na którymś z tych poziomów kasa jest źle zarządzana. Tylko, że tak nie jest. Tzn. jasne - znajdziemy błędy, znajdziemy wypaczenia. Te zapewne zdarzają się także na Zachodzie.
Skoro różnice są tragicznie na naszą niekorzyść, to jedyne co może naprawdę choćby utrzymać obecną sytuacją, to kasa. 25 mld, o które więcej wpłynęło z racji większego zatrudnienia jedynie delikatnie opóźniło przyjście całkowitego kryzysu.
Potrzeby są tak wielkie, że tak jak powiedział Marcin, PiS uznał że przeliczając nakłady na poparcie, taka inwestycja się nie opłaca. Tu nie ma przebacz: żadne powroty do budżetowego finansowania, żadne kasy chorych, czy prywatyzacja tu nic nie zmienią, skoro nawet z prywatnym finansowaniem nadal wyglądamy tak samo fatalnie. Tu trzeba masowego dodotowania OZ.
Czyli podwyżki składki zdrowotnej. Od tego nie uciekniemy. Tyle, że gdyby rząd nie sypał kasy gdzie indziej, to mógłby o tyle obniżyć PIT, co podwyższyć składkę NFZ.



