No właśnie to będzie odpowiedzią. Wszystko inne to za mała kasa.Chlopaczek pisze: ↑30 paź 2019, 17:11Skad wziac te pieniadze bo przeciez podwyzszenia skladki zdrowotnej to za malo?
Nie wiem. Oni idą z trendami. Dla ludzi zdrowie jest ważne, ale nie TAK ważne.Chlopaczek pisze: ↑30 paź 2019, 17:11Moze lepiej zadac pytanie nastepujace: co zrobic zeby politycy a w zasadzie partia rzadzaca zechciala przesunac pieniadze na sluzbe zdrowia? Przeciez ich nie dodrukuja.
PiS Ci odpowiedział: lepiej dawać 25, a teraz 50 mld zł na socjal, niż włożyć je do OZ.
Przesunąć można z PITu, jesli pytać o technikalia.
Natomiast jeśli chodzi o obecne wydatki - nie ma takiej możliwości. To muszą być zupełnie nowe źródła pieniędzy. Musiałbyś całe ministerstwa likwidować, a i tak by to kija dało.
Budżet państwa to ok 400 mld zł IIRC. Budżet NFZ to teraz ok 100 mld zł. ZUS to 160? Nie pamiętam. Tak, czy siak - potrzebna kasa w państwie na OZ, to by była z 1/6-1/4 całego budżetu. To nie jest realnie możliwe, żeby takie fundusze przesunąć.
Nawet wzrost PKB tego nie pokryje, prędzej podwyżka pensji. I tutaj wchodzi kwestia pensji minimalnej i być może inflacja. Tzn. skoro i tak równamy do cen zachodnich w najdroższej kwestii, to reszta też ma równać w trybie przyspieszonym, wtedy będzie to miało większy efekt.
Jakbyśmy uznali, ze sytuacja w OZ jest tak zła, to naprawdę trzeba by po prostu podnieść składkę zdrowotną. I to o 50% obecnego poziomu (skoro obecnie NFZ łapie prawie 100 mld z niej, a miałby 150). Wzrost pensji, w tym minimalnej, mógłby zmniejszyć presję na takie wzrost podatku. Przesunięcie z PIT i uznanie pewnego deficytu też. Wzrost PKB trochę by dał, gdyby stało się to priorytetowym celem. Średnio od 2000 roku wzrost PKB licząc bardzo na piechotę (np. bez kursu dolar-złoty) urósł o jakieś 0,5% rocznie wyżej niż wydatki stricte budżetowe (nie NFZ, nie ZUS). Ile można z tego przeznaczyć dalej jako twarde wydatki? 500 plus przy takim 6-letnim wzroście wyniosło 50 mld zł a było głównym celem.
Jak widzisz czynników niby jest wiele, ale jeśli nie zobaczymy kolejnego takiego wzrostu jak przez ostatnie 6 lat, w kolejnych 6 latach, i całości z tego nie rzucimy na OZ, to będzie pi*da. PIT rocznie dał w 2018 110 mld zł. Czyli połowa jego wysokości to kwota o której mówimy.
Można to złagodzić wprowadzeniem legalnej marihuany i przeznaczeniem kasy z akcyzy bezpośrednio na NFZ, można obłożyć fast foody i cukier dodatkowym podatkiem, ale bez podwyżki składki się nie obejdzie.
Jak trochę bardziej przewertować temat, to politycy to półgębkiem przyznają. Ponad to wszystko, PiS rzucił obietnicami, których koszt realnie odczujemy w 2020-21, więc kolejnego pola do obniżki PITu nie widać. Ergo: tylko podwyżka składki NFZ może coś tutaj dać. I to jest właśnie powód, dla którego nikt się specjalnie głośno nie wypowiada co zrobić.



